poniedziałek, 25 września 2006

Dead Or Alive - Youthquake


Nieżle mnie ,,zglebiliscie" za ten post z Wolfgang Press... :) Czy naprawdę WSZYSTKO muszę tutaj zachwalac, że w tamtych latach powstały tylko ,,wybitne"(co nie jest prawdą) albumy, bez których nie możesz się obejsc? Przeglądając fora dyskusyjne, to naprawdę ten album WP nie ma tam zbyt pochlebnych opinii...

Mimo wszystko, będę ostrożniejszy w mówieniu, co mi się podoba, a co nie. Fakt, są gusta różne, widzę, że wielu może zabic mnie w myslach za moje osobiste odczucie co do danej muzyki ...
Z innej beki, pamiętam, jak na początku lat 90 tych w Radio Szczecin puszczono audycję o new romantic i po utworze ,,Vienna" Ultravox jeden ze słuchaczy zatelefonował do prowadzącego, by ,,takiego g***a więcej tu nie puszczał, i w ogóle co to k**wa jest - jakies skrzypki w srodku utworu - ohyda!!! Porzygałem się"
Wprawdzie chodziło o wiolonczelę, ale kit z tym...:) Widac, że wiele osób ,,nie czuje" innego gatunku muzyki, osobiscie staram się słuchac muzyki ,,różnej i różniastej"...
To, że powoli naprawdę zaczynam akceptowac Wolfgang Press (ten album poniżej), nie zmienia faktu, że moje pierwsze odczucie własnie takie było, jak tam pisze... nie zmienię już tego postu, poza tym osoby,które nie zwracają uwagi na jakies tam ,,krytykanckie" bazgranie na pewno sciągną sobie mimo wszystko ten album...

Tak więc od teraz będę zachwalał wszystkich! :)
Nawet, jeżeli facet okaże się transwestytą. Chociaż on sam temu zaprzecza. A o kim mowa?
Pete Burns - wokalista grupy Dead Or Alive od lat ,,You Spin Me Round" do czasu obecnego przeszedł transformację z mężczyzny w ....kobietę - ale tylko z wyglądu ( twarz) - mam nadzieję:) Po kupieniu niedawno albumu the best of przeżyłem lekki szok, oglądając jego zdjęcia na dołączonej do kompaktu książeczce. Pamiętam, że w latach osiemdziesiątych wygląd miał charyzmatyczny , ale nie kobiecy. Dla wielu osób jednak najważniejsza jest muzyka - i nie obchodzi ich ( m. innymi i mnie ) - czy wykonawca jest gejem, transseksualistą czy... zoofilem :)

Osobiscie nie jestem za homoseksualizmem, jednak większosc postów o muzykach, których tu dawałem i przewinęli się przez ten blog to w większosci osoby o tych skłonnosciach :/ Potrafią za to tworzyc niesamowitą muzykę, przymykam więc oko i możecie mnie już nazwac tolerancyjnym. ( Chyba znów rozpętam piekło, ale mam nadzieję, że nie).

Powracając do Dead Or Alive i pomijając ,,osobiste sprawy" koncentrując się na muzyce - Youthquake to drugi oficjalny album tego zespołu. Zawiera największego ,,killera" dyskotek z tamtych lat - You Spin Me Round ( Like A Record) - do którego nagrano fajny teledysk, gdzie Burns wystąpił z ...przepaską na oku, niczym pirat :)

Cały album jest w tonie dyskotekowo-popowym - polecam także w podobnym do You Spin Me Round - ,,Lover Comeback To Me" - w wydaniu, które tu prezentuję także ten song w wersji ,,extended" ! Natomiast szkoda trochę, że piosenka ,,My Heart Goes Bang Bang" jest tu w innej wersji, niż na singlu. Singlowy ,,My Heart Goes Bang..." miał rewelacyjne wejscie - ten zmiksowany , pociachany na kawałki wokal, gdy po raz pierwszy usłyszałem ten utwór w postaci, jaka jest na tym albumie - mina mi zrzedła...:(

Ogólnie album jest ,,spoko luz" ( spróbowałbym napisac inaczej, to znowu by mi się oberwało?:))
Dyskotekowo-popowy, jednak i z ambitnymi elementami (np. It`s Been A Long Time) - sciągac smiało.

Mp3 files and covers front/back - in zip.

1. You Spin Me Round(Like a Record)
2. I Wanna Be a Toy
3. D Hit that Button
4. In Too Deep
5. Big Daddy of the Rythm
6. Cake And Eat it
7. Lover Come Back to Me
8. My Heart Goes Bang
9. It's Been a Long Time
10.You Spin Me Round(Like a Record)=Performance Mix
11.Lover Come Back to Me = Extended Mix

http://rapidshare.de/files/34309564/youtdoa.zip.html

9 Comments:

Blogger RObert POland said...

PL hasło:
ENG password:

http://robertopoland.blogspot.com

poniedziałek, 25 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

homoseksualizm to nie tendencje :) to po prostu inne geny.calkowcie naturalna sprawa.

pozdrowka z hiszpanii
de paso: nie jestem gejem :)

poniedziałek, 25 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

Możźliwe, panie Salmon, możliwe...:)

Osobiscie uwielbiam np. Marca Almonda czy np. tego tutaj P.Burnsa - mimo tych ich skłonnosci (upodoban):D

poniedziałek, 25 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

dzięki Robert

wtorek, 26 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

dzieki wielkie
komnen
rob ur as great as usual :)

wtorek, 26 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

Album - klasyk - serdeczne dzięki.
Robercie odnoszę wrażenie że mamy zbliżone upodobania.... muzyczne:-)
Dead or Alive to jeden z moich ulubionych zespołów tamtych lat,a ta płytka to jakby powrót w przeszłość.Mam nadzieję że kiedyś zaprezentujesz też mój ukochany "Nude" , może nie tak przebojowy (bo bardziej ambitny :) zdaje się że też bez interwnecji panów SAW ) ale za to pełen "smaczków"

Ja też uwielbiam Almonda ( może ludzie urodzeni w 1970 tak mają ;-)

Czekam też na przypomnienie Culture Club a może i solowych dokonań Boy'a Georga(świetny "Sold") ??

Aha - nie jestem gejem;-) mam żonę i 2 dzieci (i nie pisz mi że Pete też był kiedyś żonaty i to o niczym nie świadczy ;-)

Pozdrówka.

czwartek, 28 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

Witam,
to te roczniki tak mają /'70/.
Też mam żonę i dwójkę dzieci, nie jestem gejem, ale lubie nadal posłuchać Almonda, Bronski Beat, Culture Club jak i Dead or Alive i jeszcze paru innych.
Trafiłem tu niedawno szukając rarytasów z tamtych czasów.
Wielkie dzięki dla ROberta za to co tutaj robi.
A co powiecie na formę w jakiej zaprezentowali się DD w W-wie ?
pzdr
mata70

piątek, 29 września, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

Hello Robert Poland:
I need, music Dead over live please.
Thanks.

wtorek, 07 listopada, 2006  
Anonymous Anonimowy said...

Szanuje autora za notke o DOR (jaka by ona nie byla ) .
Fakt nikt nie jest doskonaly a juz napewno Pete Burns.Szczerze powiedziawszy jego zycie to pewnie calkiem niezla historyjka.Z tego co wiem w 1999 r. po tourne stwierdzil ze odkryl to swoje "prawdziwe ja" - jego żona napewno nie piala z zachwytu... od poczatku Pete chyba czul sie malo akceptowany moze przez fryzure i kolczyk w nosie (ze juz o makijazu nie wspomne).Podobno kiedys kiedy trafil do szpitala polozyli go na oddziale z innymi facetami , na co on zadzwonil do zony zeby go stamtad migiem zabrala XD

poniedziałek, 08 października, 2007  

Prześlij komentarz

<< Home