piątek, 29 czerwca 2007

Bananarama - The B - Sides

Oby do lata...

Słucham? że niby już nadeszło i odejdzie na jesień? Patrząc na to, co się dzieje za moim oknem, faktycznie można mieć sporo wątpliwości, że jest już końcówka czerwca a lipiec tuż tuż ... Rano pięknie, zero chmurek na niebie, a około południa jakaś inwazja nadciąga z konkretną ulewą włącznie...
I jak tu dawać typowo letnie piosenki na wakacje. A trio Bananarama często się kojarzy z wakacyjnymi, bezpretensjonalnymi pioseneczkami pop. To tym razem posłuchamy sobie pod parasolem...

Strony B singli to są utwory mniej znane - w latach ,,vinylowych" single miały dwie strony A oraz B - to informacja dla tych, którzy wychowali się na CD. Często są to dość niezłe rarytasy, mało puszczane w radio - do moich ulubionych wykonawców ,,od du...py strony" są Depeche Mode i Pet Shop Boys, gdzie często znajdowały się wręcz lepsze nagrania niż na stronie A!

Bananarama ze swoimi nagraniami w porównaniu z powyższymi zespołami prezentuje się średnio - jednak piosenki są wykonane z gracją i naprawdę poprawnie - nie zapominając że to tylko muzyka pop, więc i wymagać nie można tu zbyt wiele .
Nie doświadczymy tu hitu na miarę Robert De Niro Waiting czy przeróbki Venus ... po raz pierwszy gdy przesłuchałem te pliki, to przeleciały one obok mnie obojętnie i nie ciągnęło mnie do nich potem specjalnie. Teraz, gdy tłukę w klawisze, do rozeznania sytuacji leci ta muzyka z głosników i zauważam tu parę smaczków, które mnie ominęły poprzednio.
Może to faktycznie wpływ pogody, śmiem wręcz powiedzieć żartem, że utwory ze stron B są na deszczowe wieczory...

Dość dziwny ,,utwór", bo piosenką to bym tego nie nazwał - ukrywa się pod tytułem Love In the Factory. Podejrzewam, że to takie awangardowe podejście, a może dziewczyny nie miały już żadnej piosenki w zanadrzu i postanowiły upchnąć te swoje lamenty na krążek... W sumie jest to dość ciekawe, ale ... jak np. przy tym tańczyć? :D

Ghost
Girl About Town
Cairo
Tell Tale Signs
No Feelings
Scarlett
Push
White Train
Clean Cut Boy (Party Size)
Ecstasy
Mr. Sleaze
Set On You
Riskin` A Romance
Amnesia (Theme From The Roxy)
Love In The Factory
Another Lover
Treat Me Right

http://rapidshare.com/files/39937715/banab.zip.html

Mike Oldfield - The World Premiere Of Crises (Live At Wembley 1983)

Mike Oldfield to multiinstrumentalista, którego jedni wychwalają pod niebiosa, drudzy krytykują go za wtórność (szczególnie gdy powtarza po raz n-ty ,,Dzwony rurowe"), ale na pewno każdy znajdzie w jego twórczości jakiś utwór, który mu się w jakimś tam stopniu podoba.
W jego dyskografii znajdują się albumy ,,koncepcyjne", tematyczne, zdarzały się także i płyty ze zbiorem paru piosenek zaśpiewanych przez różne persony. Szczególnie Jon Anderson oraz Maggie Reilly są często kojarzeni jako muzycy kolaborujący z Oldfieldem.

Koncert z Wembley z roku 1983 to na pewno dość ciekawy zbiór znanych utworów Oldfielda - włączając w to przebojowe - by nie mówić - komercyjne - Moonlight Shadow - tu jak dobrze słyszę była nawet owacja na stojąco:) Ech, fajne czasy.

Nie wiem, czy pamiętacie, jak kiedyś wypytywałem o pewien instrumentalny utwór Mike`a Oldfielda z 1984 roku. Znalazłem go :) Co ciekawe - często w radio wciskano tekst, że jest to Etiuda ( nie mylić z Etude) i nieżle się tego naszukałem... zresztą nie tylko ja, bo do akcji włączył się także Witek, którego chyba doprowadzałem do szału, gdy po podaniu mi paru linków dostawał w odpowiedzi moje ,,nie, to nie jest to..." :)
Jak na pewno wszyscy się już domyślili utwór ten wcale nie ma nazwy Etiuda lecz...,,In The Pool " a znajduje się on na stronie B singla To France oraz na maxi singlu Moonlight Shadow.
Oczywiście winni tego całego zamieszania będą surowo ukarani, już tam do Was jadę, panowie z radia :)

Woodhenge
Incantations Part 3
Sheba
Ommadawn Part 1
Mount Teide
Five Miles Out
Family Man
Tubular Bells Part 1
Crises
Taurus 1
Taurus 2
Moonlight Shadow
Shadow On The Wall

PART 1

PART 2

Rick Springfield - Mission: Magic!

Cofniemy się teraz w czasie - konkretnie do roku 1973, gdy powstawały te piosenki. ,,Mission:Magic!" to wyprodukowany przez Filmation animowany serial, w którym wystąpił także Rick Springfield ( rysunkowy, jak tak mogę to nazwać:)) W sobotnie poranki odcinki puszczane były przez amerykańską i australijską sieć ABC.
Rick Springfield wciąż mówił i śpiewał z silnym, australijskim akcentem, a w serialu tym występował zawsze w białym pulowerku z literą R . Serial ten przedstawiał typowe problemy dojrzewania - poza Springfieldem udział brało także sześc osób w wieku od 13 do 17 lat. Nazywani jako “The Adventurer’s Club", Vinnie, Socks, Harvey, Franklin, Carol oraz Kim poprzez swoje perypetie przekazywali swoim młodym widzom wiele wskazówek.

Muzyka, która jest zawarta na tym krążku, to zbiór lekkich, rockowo popowych piosenek, z lekko glamowatym brzmieniem. Nie są odkrywcze, ale tu zupełnie nie o to chodzi. Springfield napisał i przedstawił wszystkie swoje aranżacje na tej płycie. Mission: Magic! po raz pierwszy został wydany w roku 1974, wersja kompaktowa pojawiła się w roku 2004 i zawiera jeden utwór dodatkowy.

1 We're Gonna Have a Good Time (2:39)
2 It's Driving Me Crazy (2:55)
3 Free and Easy (2:38)
4 You Can Really Do It (If You Try) (2:57)
5 On the Other Side (2:22)
6 You Can't Judge a Book (2:28)
7 Love Is the Key (2:29)
8 You'd Better Think Twice (2:13)
9 Welcome to the Rodeo (2:49)
10 I Want You (2:39)
11 Just Gotta Sing (2:30)
12 If We Help One Another (2:33)
13 Starlight, Starbright (2:03)
14 Catch Me If You Can (2:17)
15 I Know That It's Magic (2:17)
16 Theme from Mission Magic (2:22)
17 Speak to the Sky (*) (2:50)

http://rapidshare.com/files/39681416/rsmm.zip.html

wtorek, 26 czerwca 2007

Humania - Sinews Of The Soul


Humania was a short-lived project of Billy Currie (ex-Ultravox)

Ach! Komnen, dzięki za tą niewątpliwie fajną perełkę! Jako, że lubię słuchać Ultravox we wszelkich odsłonach ( no może poza katastrofalnym Revelation ), to i ta płyta wzbudziła u mnie sympatię od pierwszego usłyszenia. Sprawa z tym projektem jest dla mnie obca - teraz jest już zbyt póżna godzina, by zagłębiać się w net i przekopywać szczegółowe informacje o Humanii ( jakże swojsko brzmiąca nazwa :)) - ale podobno był to krótkotrwały żywot tej ,,kapeli".
Nagrania z 1989 roku (a dopiero niedawno na kompakcie) już po rozpadzie Ultravox, gdzie występował Currie - i brzmienie jest jeszcze ,,altrawoksowe" :) Nawet mamy dwa utwory z twórczości tej grupy : Utwór Can`t Stay Long ( to z czasów działalności z J. Foxx`em) oraz ... hm, hm - Lament. Tak, tak - to ten Lament, co mamy na myśli :) Nie chce mi się szukać, kto wysila się tutaj wokalnie - albowiem dochodzi pierwsza w nocy a ja na rano idę do pracy - więc może póżniej zrobię jakiś edit do tego tekstu.

Były problemy z linkiem, który podałeś, Komnen - rapidshare ma jakiś tym razem ,,protect" na ten album - zassałem go z rosyjskiego ifoldera - ale też były problemy z hasłem.
Postanowiłem więc zapakować to w zip ( bez hasła) i dać go na przystępniejszy serwer. Nie jestem do końca pewien, czy dość szybko wam się sciąga z tego uploaded.to... mam nadzieję, że pójdzie jak przecinak :P
Miłego słuchania, bo płytka naprawdę fajna - Komnen, jeszcze raz dziękówa.

EDIT: Humania: Marcus O'Higgins (vocals); Robin Simon (guitar); Ray Weston (drums); Sue Rachel, Billy Currie (background vocals).

1.: Undertow
2.: This Day Forever
3.: Suffering Cease
4.: Key
5.: To Love Again
6.: Can't Stay Long
7.: There Is No They
8.: Perfect World
9.: Lament
10.: This Could Be Heaven

http://uploaded.to/?id=pg4ouk

Boyd Rice & Frank Tovey - Easy Listening For The Hard Of Hearing

Najbardziej zeschizowany album na tym blogu !

Fad Gadget był aktem samospełnienia studenta akademii plastycznej z Leeds - Franka Tovey`a, łączącego utrzymaną w ciemnych barwach muzykę elektroniczną z przygnębiającymi, nieco humorystycznymi obserwacjami z życia w mieście. Jego pierwszy singel ,,Back To Nature" wydała w 1979 roku wytwórnia Mute. W czasie, gdy wychodziło kilka następnych singli tego wprowadzającego wiele nowatorskich rozwiązań wykonawcy, ukształtował się jego ostry, rytmiczny styl gry na syntezatorach i dążąca do autodestrukcji osobowość, bardzo wyprzedzająca swoje czasy.

W ciągu następnego roku ( 1980) Mute zaczęła wydawać płyty z muzyką eksperymentalną Boyda Rice`a, artysty z San Francisco, tworzącego pod pseudonimem Non i uprawiającego bezkompromisową, alternatywną muzykę elektroniczną. Wśród płyt tych znalazły się także single z czterema otworami pośrodku, wywierconymi własnoręcznie przez Rice`a, chcącego uzyskać w ten sposób wieloosiową rotację. Single te można było puszczać na każdej szybkości.

Powyższy tekst , autorstwa Steve Malins`a ukazuje początki działalności tych dwu muzyków nagrywających dla Mute. Firma kojarzy się na pewno z Depeche Mode - i w takim też stylu (tzn. podobnym, lecz ambitniejszym:)) tworzył na początku lat 80tych Fad Gadget (Frank Tovey). Zresztą, parę płyt było tutaj prezentowanych tego nieżyjącego już , niestety, Tovey`a.

W 1984 roku obaj muzycy stworzyli dość pokręcony (delikatnie mówiąc) materiał, o ostrzegającym tytule: Easy Listening For The Hard Of Hearing. Olewająco podeszłem do tego tytułu - i po chwili miało się to na mnie zemścić :) Lubię Toveya jako Fad Gadget, oraz jako Frank Tovey - więc spodziewałem się czegoś podobnego. A tu zonk. Wszystkie kompozycje są instrumentalne - i to w dodatku niemelodyjne. To naprawdę trudne, niekomercyjne granie, dla kogoś nieobeznanego może to brzmieć jak jakiś zlepek przypadkowych dżwięków, buczeń i podobnych tego typu Niezidentyfikowanych Obiektów Grających. Często będziesz przy tym materiale myślał: ,,kurcze, kto tego słucha, sam potrafię stworzyć takie brzdękanie na garach mojej lubej..."

Osobiście z trudem przebrnąłem do końca tej płyty. Ciekawe, czy ktoś to ściągnie do posłuchania - bądż co bądż dwa kultowe ( w elektronicznych kręgach) nazwiska, ale czy to wystarczy?

1. Extraction 1 3:38
2. Extraction 2 3:08
3. Extraction 3 3:47
4. Extraction 4 2:29
5. Extraction 5 2:19
6. Extraction 6 5:00
7. Extraction 7 4:08
8. Extraction 8 3:38
9. Extraction 9 3:55
10. Extraction 10 2:46
11. Extraction 11 3:11
12. Extraction 12 4:12

http://uploaded.to/?id=m10pzp

czwartek, 21 czerwca 2007

Alphaville - Crazy Show - 4 CD Box Set

NOT my upload. (and this Alphaville photo not from Crazy Show era)

Wprawdzie pod nazwą Alphaville to już tylko sam Marian Gold pozostał i podtrzymuje legendę, więc stara fotografia przedstawiająca band z czasów swojej świetności jest wrzucona tu przeze mnie tylko z sentymentu.

Kiedyś miałem zamiar umieścić ten czteropłytowy box, jednak zawsze było coś innego, przez co odkładałem tą pozycję na póżniej, a póżniej to już mi się nie chciało (bądż co bądż jest tego trochę do powrzucania na wieszaki).Z pomocą przyszedł stały bywalec mojej strony (dzięki, Witku!),który dał namiary na Szalony szoł :)

Nie jest to pierwszy CD Box tego typu, dostarczony nam przez Alphaville. Pierwszym był świetny, kolekcjonerski box ,,Dreamscapes", gdzie zamieszczone są różne dema z pierwszych lat działalności grupy, strony B singli itp....

Czym więc mogłaby ta grupa nas w tym przypadku zaskoczyć? Wydany w 2003 roku Crazyshow to dość potężny materiał. Znalazły się na tych czterech krążkach utwory nowe, jak i te, które do czasu pojawienia się Crazy Show nagrane były wcześniej, lecz nigdy nie miały okazji dotrzeć na jakąkolwiek płytę. Chyba w końcu postanowiono coś z tym zrobić, poskładano te wszystkie zaginione tracki i złożono do kupy ...
I o dziwo, całość została zgrana i brzmi naprawdę spójnie! Piosenki wykonane przez Mariana Gold trafiają do każdego słuchacza, który zna już co nieco dyskografii zarówno grupy jak i solowe produkcje wokalisty.
Świetne utwory takie jak ZOO, czy Carry Your Flag znalazły w końcu swoje miejsce na lśniącym kompakcie. Dość ciekawa, inna wersja znanego utworu Sounds Like A Melody umieszczona jest na trzecim dysku - na nim też znajdziemy piosenkę Wishful Thinking znaną nam z płyty Salvation - tu (w mojej opinii) - troszkę słabszej wersji.

Wydawnictwo to promował także jeden krążek - Promoedtion: Crazy Show Excerpts - zawiera on wybrane utwory z tych co się znajdują własnie na prezentowanych czterech cedekach. Co ja tu jeszcze będę truł - zapraszam do słuchania. Witku, jeszcze raz dzięki za udostępnienie linków.

Disc 1:The Terrible Truth About Paradise

State of Dreams 6:32
Ship of Fools 4:35
Zoo 5:54
See Me Thru 3:48
Upside Down 5:09
And as for Love 4:10
Girl From Pachacamac 4:10
Carry Your Flag 5:43
Moongirl 5:07
Return to Paradise Part 2 7:44
Those Wonderful Things 5:17
On the Beach 10:26

Disc 2:Last Summer on Earth

Wonderboy 3:37
Hurricane 5:57
Do the Strand 5:15
Still Falls the Rain 4:24
Ways 5:56
The II Girlz 4:55
Heartbreaker 2:05
Waiting 4 the Nu Lite 6:47
Shadows She Said 4:33
CrazyShow 9:01
Moonboy (Thank You) 4:59
Miracle Healing 4:59

Disc 3:Stranger Than Dreams

Stranger than Dreams 3:48
Giants 4:05
Wish You Were Dead/Wishful Thinking 4:34
About a Heart 4:42
For the Sake of Love 3:51
Sounds Like a Melody 4:20
Something 3:56
Because of U 4:30
Inside Out / Thou Shalt Not Remix 4:25
The Opium Den 6:51
Last Summer on Earth 4:44
Diamonds are 4 Eva 3:13

Disc 4:WebSiteStory

Return to Paradise Part 1 3:04
State of Dreams 4:23
Scum of the Earth 3:34
Upside Down 5:54
Shadows She Said 4:30
First Monday in the Y3K 3:04
MoonGirl 4:32
Waiting 4 the Nu Lite 4:19
Those Wonderful Things 4:52
C Me Thru 3:32
MoonBoy 4:19
Miracle Healing 21:22

http://rapidshare.com/files/37709644/A_CS.part1.rar

http://rapidshare.com/files/37709377/A_CS.part2.rar

http://rapidshare.com/files/37708453/A_CS.part3.rar

http://rapidshare.com/files/37707844/A_CS.part4.rar

Street Sounds - Crucial Electro 1984


Incl. Herbie Hancock hit : Rockit

Streetsounds był częścią labela UK Streetwave, a stworzył ten pododdział Morgan Khan. Hindus, urodzony w Hong Kongu, dorastał w Londynie i pracował w muzycznych wytwórniach w połowie lat 70 tych : PRT Distribution oraz R&B Records.
W 1981 roku założył niezależną Streetwave, która specjalizowała się w wydawaniu muzyki electro i Hi-NRG. Gdzieś od roku powstania Streetwave rozpoczął wydawać pod szyldem Street Sounds serie albumów kompilacyjnych - przeważnie były to megamixy - utwory połączone w jedną całosc. Wielkim powodzeniem cieszyły się te mixy w londyńskich dyskotekach - szybko przyszyto tym albumom łatkę ,,dance floor"lub break dance.

Krążki te odniosły także sukces dzięki swojej cenie. O wiele taniej wyniosła opłata za - przykładowo sześć lub osiem 12" utworów ( i to tych z górnej półki) na takim jednym albumie vinylowym .Serie Streetsound były w owym czasie entuzjastycznie przyjmowane, przez co firma nie musiała nawet drastycznie podnosić ceny na płyty.

Serie te wydawano przez sześć lat i jest tego około 50 albumów.Najbardziej pożądanymi krążkami Streetsounds były serie ,,Electro" - 27 albumów, które wydano na przełomie lat 1982 - 1988.

Street Sounds Crucial Electro

Label: Street Sounds
Catalog#: ELCST 999
Format: Vinyl, LP, Mixed

Country: UK
Released: 1984


Megamix

Tracklisting:
A1 Tyrone Brunson - The Smurf
A2 Warp 9 - Light Years Away
A3 Warp 9 - Nunk (New Wave Funk)
A4 Man Parrish - Hip Hop, Be Bop (Don't Stop)
A5 Herbie Hancock - Rockit
B1 Twilight 22 - Electric Kingdom
B2 Cybotron - Clear
B3 Hashim Al-Naafiysh - (The Soul)
B4 Captain Rock - Return Of Captain Rock
B5 Time Zone - Wild Style

DOWNLOAD

ELO - Live In Stuttgart 1986

Lata osiemdziesiąte powoli chyba będą opuszczać łamy tego bloga... póki co, jeszcze człowiek wynajduje, wrzuca jakieś tam ochłapy, lecz cała sytuacja kręci się wokól ,,ale to już było". Jak nie tutaj, to na innym blogu albo na forum, których teraz naroiło się tyle, że z pewnością wytwórniom płytowym śni się ta plaga zapewne po nocach....
Przeglądam te swoje zbiory, lukam na kolegów i ich blogi - oni to już umieścili, po kiego grzyba mam dawać to samo... w dodatku dochodzi do dziwnych sytuacji, że wrzucasz to zgrane ze swojej płyty, osobym które kiedyś miały wrzucone to samo - też ze swojego egzemplarza - myślą, że ktoś bezczelnie zrzyna... w ogóle już nie wiem, co tu wciskać. Mam parę wyjść : dwa główne to lata siedemdziesiąte, lub obecne - muzyka synthpop, elektroniczna itp.
W dodatku widzę także przesyt wśród ludzi odwiedzających - kiedyś zawsze było pytanie o jakiś tam zapomniany krążek - chyba już większość ludzików otrzymała to, czego szukała.

Poza tym co zauważyłem, już powoli przemija zainteresowanie tymi latami osiemdziesiątymi, by więc i ten blog nie padł na pysk, powoli będzie odchodził od tych wszelkich ejtissowych nut.

Tak jeszcze na jednej nodze - zawieruszył mi się koncert grupy Electric Light Orchestra z czasów ,,Balance of Power" i hitu ,,Calling America". Chyba jeden z ostatnich koncertów z Jeffem Lynne.
Nagranie jest ... dość średniej jakości - coś niby dzwięk z taśmy, bez żadnego szlifowania. Oczywiście ktoś, kto uwielbia ELO bez zastanowienia weżmie do przesłuchania ten materiał - szczególnie polecam Medley - cztery powiązane z sobą utwory - a najlepsze przejście jest na utwór ,,Confusion"...
Ciekawe, że z płyty najnowszej ( wtedy - w 1986) Elektrycy zagrali tylko Calling America - reszta nagrań to znane, sprawdzone przeboje... Może Jeff i spółka zdawali sobie sprawę o tym, że ELO już powoli ginie w potopie innych zespołów i chcieli, by ich wspominano jak najlepiej - dlaczego wiec nie dać im na koncercie tego, co lubią najmocniej?

1. Twilight - 3.37
2. Evil Woman - 4.10
3. Livin' Thing - 4.24
4. Medley: 10538 Overture, Showdown, Sweet Talkin' Woman, Confusion - 6.19
5. Telephone Line - 4.58
6. Medley: Ma Ma Ma Belle, Do Ya, Rockaria - 6.54
7. Calling America - 3.12
8. Rock And Roll Is King - 3.06
9. Mr Blue Sky - 3.47
10.Don't Bring Me Down - 4.57
11.Roll Over Beethoven - 5.22

http://uploaded.to/?id=hs318l

poniedziałek, 18 czerwca 2007

Paul Young - The Secret Of Association

Po sukcesie No Parlez (1983) Paul Young w roku 1985 ponownie zamieszał na listach przebojów. Secret of Association umocnił pozycję wokalisty na rynku - do historii muzyki pop przeszły już piosenki Everytime You Go Away i Everything Must Change. Sam wstęp na albumie (piosenka Bite The Hand That Feeds) już nas uświadamia, że będzie to Paul Young, jakiego znamy z debiutu.Charakterystyczny, chropawy głos świetnie łączy się zarówno z piosenkami żywiołowymi, jak też z tymi nastrojowymi. Łatwo wyławiamy tutaj fascynację Younga muzyką soul, znakomicie połączoną z tanecznym beatem. Do niesamowitego momentu można tu zaliczyć Soldier`s Things - nostalgicznie zbudowany klimat, przez co nasze myśli mogą przez czas trwania tej piosenki błądzić gdzieś daleko... i szkoda, że trwa tylko sześć minut :) Tomb of Memories - następny singlowy przebój, który kojarzy mi się z ... Radiem Luxemburg - dość często kawałek ten był maltretowany przez wspomnianą stację.
Nie wiem, który album jest lepszy - debiut, czy ten, omawiany. Dla mnie oba są bardzo dobre, równe, bez zbędnego wypychania dziur jakimiś dennymi kawałkami, jak zdarza się w czasach obecnych.

P.S. - I Was In Chains mocno mi się kojarzy z ,,Belfast Child" Simple Minds. Jak ktoś ma podobne skojarzenie, ręka do góry. Album został umieszczony na życzenie. Miłego słuchania.

1. Bite The Hand That Feeds 2. Everytime You Go Away 3. I'm Gonna Tear Your Playhouse Down 4. Standing On The Edge 5. Soldier's Things 6. Everything Must Change 7. Tomb Of Memories 8. One Step Forward 9. Hot Fun 10. This Means Anything 11. I Was In Chains 12. Man In The Iron Mask

DOWNLOAD

The Cassandra Complex - Grenade

Mp 3 files - 128 kbps (from torrent) - by REQ

I... udało się poniekąd zdobyć materiał, który w Polsce ( a konkretnie w powszechnie znanych sklepach muzycznych) jest podobno nieosiągalny... a jeżeli przypadkiem leży na półce, to znaczy, że to dobry sklep...
Dość sceptycznie podchodziłem do tego krążka, albowiem pierwsze materiały Cassandra Complex, jakie udało mi się zdobyć to trzy wczesne single -link do nich poniżej - i przez te single mój świat został trochę zburzony, ponieważ większość z nagrań to agresywnie wydobywające się dżwięki, ocierające się nawet o industrial. Chyba to u mnie pierwsza oznaka zdziadzienia... jak będę nadal się wsłuchiwał w coraz to łagodniejsze rytmy, to może dojść do tego, że ten blog wypełnią dzieła Chopina i Bacha...

Grenade -jest płytą której data powstania to rok 1986 - i tu już po pierwszym przesłuchaniu dość długo nie mogłem uwierzyć, że to jeden i ten sam zespół, który mnie lekko rozstroił przez te pierwsze single. Co więcej - po chwili zapragnąłem znowu posmakować tych dżwięków - a to już dobrze świadczy. Muzyka, która po przesłuchaniu zapada w pamięć i nie znika tak szybko - musi mieć w sobie coś wyjątkowego, oczywiście mówię o tych dobrych stronach.
Porywający i energetyczny kawałek na każdą okazję na tej płycie to Wonderworld - po dość konkretnym podkręceniu głosności twój sąsiad może od jutra nie mówić do Ciebie ,,dzień dobry", ale co on tam wie ... :) Perkusja wymiata. Presents to utwór tak jakby w stylu Sisters of Mercy lub Mission - jeżeli ktoś mnie potępi, że wcale mu się z tymi grupami nie kojarzy ta muzyka - to proszę bardzo. Może się nie znam...
Pick Up pociąga nas w niepokojący świat, gdzie rządzi rockowo - mroczny nastrój i ...saksofon! O dziwo, wcale nie przeszkadza, a wręcz wspomaga tą kompozycję.
Album jako całość wydaje się naprawdę przemyslany i aż sam biję się po pysku, jak mogłem z początku krzywo na nich patrzeć ...
Dochodzimy w końcu do utworu Power - i to jest mój ulubiony song z tej płyty. Znowu mamy lekkie wtórowanie saksofonu przemieszane z ciekawą wstawką z syntezatora. Ogólnie The Cassandra Complex zatarło tą płytą pierwsze niekorzystne wrażenie ... ,,Grenade" warto poznać.

Szkoda tylko, że nie jest ona z mojego CD... pliki są ściągnięte z torrenta - tak, że ich jakość trochę pozostawia do życzenia - ale lepszy rydz, niż nic.

1 March 86
2 Wonderworld
3 Presents (Come Of Age)
4 Pick Up
5 Power
6 Report From The Back
7 Prairie Bitch
8 Motherad

DOWNLOAD

==================
More Cassandra Complex here:
Phoenixhairpins and Cassandra Complex

Tubeway Army - Tubeway Army / Living Ornaments`78


Tubeway Army to grupa działająca od roku 1977 do 1979 - tworzyła głównie lekką odmianę muzyki punk i new wave - a wokalistą w niej był Gary Webb, znany obecnie jako Gary Numan.

W Tubeway Army Gary miał przydomek ,,Valerian". Pozostali muzycy to: Paul Gardiner (jako Scarlett) - grał na gitarze basowej i Jess Lidyard (jako Rael) - perkusja. A propos - Jess Lidyard to ... wujek Gary Webb`a aka Numana. Pozostali muzycy, którzy wspomagali ten zespół (szczególnie w koncowej fazie istnienia grupy) to m. innymi Bob Simmonds, Chris Payne a także Billy Currie z Ultravox.

Gary Webb jako dziewiętnastolatek wystąpił w londynskim zespole Mean Street - ich utwór Bunch of Stiffs z 1977 roku pojawił się na kompilacji Live at the Vortex . W tamtym okresie pozyskany zostaje z The Lasers Paul Gardiner - gitarzysta, który szybko klimatyzuje się w nowej grupie, tworzonej przez Garyego. Powstaje Tubeway Army.
Gary był bardzo anbitny, by odnieść jakiś większy sukces - posuwał się także do nietypowych rozwiązan w swojej muzyce, włączając do niej syntezatory.
Z początku zespół dawał koncerty w londynskich klubach - w tym czasie trafili na wydawcę ich pierwszych płyt - firmę Beggars Banquet. BB wydała w 1978 roku dwa single Tubeway : "That's Too Bad"/"Oh! Didn't I Say",oraz "Bombers"/"Blue Eyes"/"OD Receiver".
Oba single bez sukcesu komercyjnego.
Wkrótce potem zespół wydaje pierwszy album - zatytułowany po prostu Tubeway Army. Dość często krążek ten nazywany jest ,,błękitnym albumem" (Blue Album lub Blue Vinyl) - z tego powodu, że pierwsze 5000 limitowanej edycji było wytłoczone na vinylowych krążkach takiego koloru, okładka także charakteryzowała się tą barwą.
Webb przemianował się na ,,Gary Numan" - w związku ze zmianami, jakie miały nadejść. Podczas, gdy wcześniej zespół na koncertach w większości bazował na gitarach , to na tej płycie mamy już dorzucony syntezator Minimoog. Jeszcze pobrzmiewający nieśmiało, lecz powoli wprowadzający odbiorców do następnego kroku - podejrzewam, że Numan już wiedział, jak ma wyglądać następna płyta, pragnął zapewne przyzwyczaić słuchaczy do nowej muzyki.

Zespół też zrezygnował z koncertów na żywo - podobno winien był temu syntezator, który sprawiał masę problemów - jedyny konkretny zapis grupy na koncercie to ,,Living Ornaments 1978" - dołączony w prezentowanej edycji jako bonus. Tu instrumentu nowego brzmienia brak :) We wczesnych latach osiemdziesiątych, gdy Numan osiągnął status ,,gwiazdora", Living Ornaments`78 był wydawany jako bootleg i miał nazwę ,,Gary Numan / Tubeway Army - Live At the Roxy 1977" - wydanie kompaktowe z 1998 roku jest już jako oficjalne i włączone do katalogu.

Co mnie najmocniej zaskakuje - płyta ta obecnie brzmi o wiele ciekawiej, niż póżne, niezbyt oryginalne solowe płyty Numana ( typu Berserker czy Warriors) - o ile tam jest już naprawdę ,,dziwnie " i ,,klimaty odhumanizowane", to tutaj ciężko jest na cokolwiek się krzywić. Proste, krótkie, melodyjne utwory - nie jest to muzyka punk, jak niektórzy mogą myśleć - to coś jak David Bowie flirtujący z mechanicznym rytmem Kraftwerk.


1. Listen to the Sirens
2. My Shadow in Vain
3. Life Machine
4. Friends
5. Something's in the House
6. Everyday I Die
7. Steel and You
8. My Love Is a Liquid
9. Are You Real?
10. Dream Police
11. Jo the Waiter
12. Zero Bars (Mr. Smith)
13. Positive Thinking [Live][*]
14. Boys [Live][*]
15. Blue Eyes [Live][*]
16. You Don't Know Me [Live][*]
17. My Shadow in Vain [Live][*]
18. Me My Head [Live][*]
19. That's Too Bad [Live][*]
20. Basic J [Live][*]
21. Do Your Best [Live][*]
22. Oh! Didn't I Say [Live][*]
23. I'm a Poseur [Live][*]
24. White Light/White Heat [Live][*]
25. Kill St. Joy [Live][*]

niedziela, 17 czerwca 2007

Marillion

Do przypomnienia o grupie Marillion przyczynił się ... klient. Roznosząc pocztę, wdrapując się na górę z poleconym , nie spodziewałem się, że po otwarciu mi drzwi... usłyszę w końcu coś innego, poza wszechobecną łupanką techno. Oto w trakcie wydawania listu zostałem uraczony muzyką grupy Marillion - a konkretnie końcową już częścią utworu ,,Forgotten Sons". Wiedziałem już, czego będę słuchał w najbliższych dniach...:)

Marillion - często porównywany do Genesis - był dla wszystkich taką wyspą w morzu plastikowo-elektronicznych brzmień. Początki lat osiemdziesiątych to okres niekorzystny dla gatunku muzyki progresywnej - wszędzie dominował leciwy pop, new romantic - grupa jakby na przekór zrobiła coś w stylu ,,umarł prog - niech żyje prog" i wypełniła straszną lukę, jaka się zrobiła w pierwszej połowie lat 80`. Owszem, istniał wciąż Genesis, jednak wiele osób - z tego co pamiętam - trochę niżej ceniło sobie wtedy utwory Mama a nawet Home By the Sea (!) - nazywając je komercyjnymi pioseneczkami nie mające prawa być zaliczanymi do ,,rocka progresywnego"...

Początków zespołu należy się doszukiwać w zespole Electric Gypsy - gdzie grali Andy Glass, Doug Irvin oraz Mick Pointer. Po rozwiązaniu w 1978 roku powstaje ... Silmarillion - nazwa zostaje wzięta z książki J.R.R. Tolkiena - a póżniej zostaje skrócona do Marillion.
Listopad 1980 roku to czas, w którym od zespołu odchodzi Doug Irvine - zastąpiony zostaje przez wokalistę Dereka Williama Dicka - który występuje w zespole pod pseudonimem Fish.
Od tej pory kariera zespołu rozwija się bardzo szybko.
Pierwsza płyta - jeszcze nie album , lecz EP`ka - to Market Square Heroes z 1982 roku - wraz z niesamowitym utworem Grendel - który nie ukazał się na pierwszym pełnym krążku zespołu.

Grupa zawsze poważnie podchodziła do swojej twórczości - także od strony wizualnej. Płyty i single Marillion ( te pod dowództwem Fish`a) wyróżniają się szybko rozpoznawalnymi okładkami (niczym okładki Iron Maiden:) - rozrysowane zostały one przez Marka Wilkinsona - natomiast logo Marillion powstało dzięki naszemu rodakowi - Jo Mirowski był ,,pod natchnieniem" - jakie mu dało inne logo - firmy... Coca-Cola.
Było też na co popatrzeć na koncertach - Fish występował często z wymalowaną twarzą ( styl ten podchwyciła też polska grupa prog - Abraxas:)),należy jednak pamiętać, że wcześniej Peter Gabriel z Genesis tak własnie wyglądał...

Z pewnością nic nowego i odkrywczego o tej grupie nie napisałem - warto jednak, by odświeżyc sobie temat rocka progresywnego - a Marillion ma w tym gatunku wiele wspaniałych utworów - silne, emocjonalne, klimatyczne - aż grzech, by nie wspominać o tym zespole tutaj, gdzie muzyków z lat osiemdziesiątych przewinęło się sporo.

P.S. Nie będę oceniał tych albumów... inni zrobili to na swoich stronach o wiele lepiej i piękniej... Wszystkie poniżej są warte, by je znać - płyty te są kluczami do innego świata - dlaczego więc by z nich nie skorzystać i zostać jednym z ,,wtajemniczonych"?

Market Square Heroes (ep) 1982

1. Market Square heroes (3:45)
2. Three boats down from the candy (4:33)
3. Grendel (17:40)

DOWNLOAD

Script For A Jester's Tear 1983

1. Script for a Jester's tears (8:39)
2. He knows you know (5:22)
3. The web (8:48)
4. Garden party (7:15)
5. Chelsea Monday (8:16)
6. Forgotten sons (8:21)

DOWNLOAD

Fugazi 1984

1. Assassing (7:02)
2. Punch And Judy (3:21)
3. Jigsaw (6:50)
4. Emerald Lies (5:09)
5. She Chameleon (6:53)
6. Incubus (8:30)
7. Fugazi (8:13)

DOWNLOAD

Real To Reel - Live 1984

1. Assassing (7:28)
2. Incubus (8:45)
3. Cinderella search (5:46)
4. Emerald lies (5:26)
5. Forgotten sons (10:36)
6. Garden party (6:32)
7. Market Square heroes (7:31)

PART 1

PART 2

Misplaced Childhood 1985 ( (1998 UK digitally remastered 2-CD set, comprised of 10-track CD album [originally released in 1985] plus bonus CD of 17 unreleased & remixed tracks, with extensive 26-page booklet).

CD 1
1. Pseudo Silk Kimono – 2:14
2. Kayleigh – 4:03
3. Lavender – 2:25
4. Bitter Suite – 7:56
5. Heart Of Lothian – 4:02
6. Waterhole (Expresso Bongo) – 2:13
7. Lords Of The Backstage – 1:52
8. Blind Curve – 9:29
9. Childhoods End? – 4:33
10. White Feather – 2:25

DOWNLOAD

CD 2
1. Lady Nina (Extended 12 Version) – 5:50
2. Freaks (Single version) – 4:08
3. Kayleigh (Alternative Mix) – 4:03
4. Lavender Blue (Lavender Remix) – 4:22
5. Heart of Lothian (Extended Mix) – 5:54
6. Pseudo Silk Kimono (Demo) – 2:11
7. Kayleigh (Demo) – 4:06
8. Lavender (Demo) – 2:37
9. Bitter Suite (Demo) – 2:54
10. Lords of the Backstage (Demo) – 1:46
11. Blue Angel (Demo) – 1:46
12. Misplaced Randezvous (Demo) – 1:56
13. Heart of Lothian (Demo) – 3:49
14. Waterhole (Expresso Bongo) (Demo) – 2:00
15. Passing Strangers (Demo) – 9:17
16. Childhoods End? (Demo) – 2:23
17. White Feather (Demo) – 2:18

DISC 2 - PART ONE

DISC 2 - PART TWO

Multiply - update

KajaGooGoo: Stuart Neale, Jez Strode, Steve Askew, Nick Beggs.

W związku z tym, że administratorzy z Multiply wysłali pod moim adresem ostrzeżenie, bym tak u nich często nie spamował, grożąc w ogóle utratą tej strony (multiply oczywiscie, nie bloggera), postanowiłem: Większosc postów jest dostępna tylko dla wybranych osób tzn. ci, którzy na swoich multiply także wymieniają się muzyką i są zaznaczeni u mnie na liście jako ,,contacts", lub są to osoby, które dość dobrze znam.
Doszedłem do wniosku, by zrobić taki patent: jeżeli odblokuję czasem po pięc postów, których poszczególne osoby nie widziały, to chyba się persony z multiply nie przyczepią - ponieważ teoretycznie udostępnienie pięciu płyt ,,for everyone" nie powinno mieścić się w ramach typu ,,spam".

Istniała obawa o utracenie multiply - dowodem na to były ,,znikające" nagle blogi, gdzie zbanowani prowadzący ciskali gromy pod adresem całej tej multikorporacji:)
Na czas obecny udostępniam pięć albumów, które odblokowane są ,,dla wszystkich" do czasu, gdy umieszczę następną piątkę - wiem, wygląda to na z lekka chorą sytuację, ale mam dosc już ich ,,jojczenia" o ochronie praw autorskich itp. , do których to praw często sami muzycy są ... pozbawieni (!)

Kajagoogoo - Thanks Japan

Kajagoogoo - White Feathers

Psyche - Insomnia Theatre

Ultravox - Live in Stockholm

O.M.D. - Orchestral Manoeuvres In The Dark

http://robertpoland.multiply.com/music

sobota, 16 czerwca 2007

King - Love & Pride (best of)

Info pochodzi z serwisu muzycznego EMD - emd.pl/wiki

Paul King piosenkarz i prezenter, ur. 20 listopada 1960 w Irlandii (Galway-County Mayo) twórca popularnej w Wielkiej Brytanii, Włoszech i Japonii nowofalowej grupy King, powstałej w 1982 r. na podwalinach Reluctant Stereotypes. Wokalista i autor piosenek (rozpoczynał swoją karierę jako 16-latek) jest absolwentem Coventry School of Drama. W Polsce znany jedynie jako prezenter europejskiego MTV. Charakterystyczne dla lat 80. brzmienie grupy King oddaje popularny singiel "Love and Pride" (1984), który promował debiutancką płytę "Steps in Time". Kolejny longplay "Bitter Sweet" (1985) nie różnił się szczególnie od poprzedniego, dopiero LP "Joy" (1987) prezentuje nieco wyższy poziom -dojrzalszy wokal i teksty Kinga (sub Paul Young, Morrisey voice), który po rozłamie grupy w 1987 r., rozpoczął karierę prezentera MTV, prowadząc tam dwa popularne programy: 120 Minutes i The Greatest Hits. Obecnie jest prezenterem i producentem muzycznym w działającej od niedawna, również w Polsce, stacji VH1.
========

Love and Pride to składanka największych hitów zespołu King. Mamy tu znany tytułowy utwór, bez którego taki składak chyba nie miał by prawa egzystować...;) Poza tym z drugiego longplaya ,,Bitter Sweet" wyłuszczone zostały takie przeboje jak Alone Without You (świetny teledysk , gdzie Paul King i jego zespół jadą na motocyklach) oraz The Taste of Your Tears.

Love & Pride (3:20)
Don't Stop (3:29)
Won't You Hold My Hand Now (3:12)
Fish (5:12)
Trouble (4:02)
Soul On My Boots (3:37)
I Kissed The Spikey Fridge (4:05)
Alone Without You (3:34)
Crazy Party (3:25)
The Taste Of Your Tears (4:03)
I Cringed, I Died, I Felt Hot (4:56)
These Things (2:29)
Torture (3:37)
Groovin' With The Kings (3:30)
I Know (3:37)
Love & Pride (Body And Soul Mix) (5:28)
Won't You Hold My Hand Now (Heavy Times Mix) (7:50)
The Taste Of Your Tears (Breaker Heart Mix) (6:24)

PART 1

PART 2

King - Steps in Time

Był rok 1984, gdy Steps In Time zawładnął słuchaczami na zachodzie. W naszym kraju na Paula Kinga i jego zespół przyszedł czas póżniej... o ile mnie pamięć nie zwodzi- to na pewno było póżniej, chyba w następnym roku - pierwszy teledysk z utworem Love and Pride i natychmiastowa akceptacja tego zespołu. Paul King zawsze sprawiał pozytywne wrażenie , nawet mimo swojej demonicznej fryzury. W sierpniu 1991 roku potwierdził to, co już wielu z nas wiedziało - Paul King pozytywnie poprowadził ... Festiwal w Sopocie! I był to chyba jedyny taki przypadek, gdzie zamiast pani Grażyny Torbickiej i innych naszych prezenterów w roli tej znakomicie się spisał ktoś z zagranicy. Pamiętam także, że gdy między wykonawcami wchodził mister King, to publika właśnie na jego widok najmocniej reagowała i budziła się z letargu :D Był ,,gwożdziem programu" :)

Album Steps in Time słucha się w czasach obecnych naprawdę miło. To bezpretensjonalny pop-rock, z pozytywnie nakręconymi melodiami - kiedyś krytycy chcieli nadawać zespołowi różne ,,łatki", zamiast choć raz przyznać, że jest to muzyka dla każdego.
Sam zespół King był popularny w Wielkiej Brytanii, Japonii i Włoszech - grupa powstała już w roku 1982, po rozpadzie zespołu Reluctant Stereotypes. ( Pamięta ktoś ? :))
Większość piosenek na tym albumie jest autorstwa Paula - poza przebojem Love and Pride na wyróżnienie zasługują także (to moja opinia): Trouble - z szybko wpadającym w ucho refrenem, Soul On My Boots - King lekko zaciąga niczym Adam Ant w swoich najlepszych czasach, sam utwór jednak jest stonowany i bez ,,wojowniczych" rytmów.
Następny utwór, który się tu wybija to I Kissed The Spikey Fridge - swoją budową przypomina Hunter and the Hunted grupy Simple Minds ( chodzi mi o końcową część tej kompozycji), całość zagrana z charakterem i bez bawienia się w tworzenie tajemniczego klimatu.
Muzyka ta mało co się zestarzała - z czystym sumieniem można polecić osobom słuchającym pop-rock z lat osiemdziesiątych.

Skład grupy KING
Paul King: wokal
Jim 'Jackel' Lantsbery: gitara
Tony Wall: bas
Mick Roberts: instrumenty klawiszowe
pozyskany z Members : Adrian Lillywhite - perkusja

1 Fish
2 Love & Pride
3 And as for Myself
4 Trouble
5 Won't You Hold My Hand Now
6 Unity Song
7 Cherry
8 Soul on My Boots
9 I Kissed the Spikey Fridge
10 Fish (Reprise)
11 Don't Stop
12 Endlessly
13 Fools
14 Ain't No Doubt
15 Classic Strangers
16 Soul on My Boots (Rub A Dub Mix)
17 Love & Pride (Body & Soul Mix)
18 Love & Pride (Extended)
19 Won't You Hold My Hand Now (Heavy Times Mix)

PART 1

PART 2

piątek, 8 czerwca 2007

Roger Hodgson - In The Eye Of The Storm

Not my upload.

Konkretny powrót do bloga dopiero za tydzień - od następnej soboty zacznę znowu częściej dawać tutaj opisy. Ale widzę, że wielu tych moich opisów nie czyta. Piszę, że jak ktoś nie załapał się na album, to już jego strata. A mimo to nadal walicie prośby o ,,ponowny wrzut". To jest blog, a nie Kazaa, tutaj link do płyty to tylko ,,dokładka" do przesłuchania. Niektórzy mylą tego typu blogi z czymś w rodzaju właśnie Kazzy czy Soulseeka - często albumy, które tu prezentuję nie są na stałe w moich zbiorach - wiele mp3 po przesłuchaniu wędruje prosto do kosza - więc jak mam dawać coś po raz drugi czego nie posiadam.... Ale po co to znowu piszę.... przecież maniacy którzy całymi dniami latają jak opętani po muzycznych stronach niezbyt się interesują tymi wypocinami... Kiedyś zrobię test, gdzie wszystkich wyzwę od... i na pewno też mi się nic nie stanie - bo po prostu tego nikt nie przeczyta! :D

Za link do tej płyty ( akurat ten album posiadam i nie byłoby żadnego problemu w tym przypadku ) dziękuję Witkowi ( dobrze, że jeszcze tu zaglądasz, Wit - pozdrawiam!) - przymierzałem się już do wrzutu, a tu takie wyręczenie. Dzięki!

I co? Najłatwiej będzie mi po prostu skopiować mój stary opis do tego albumu - pytanie tylko - czy Wy w ogóle tego chcecie - tzn. oglądać jeszcze raz te stare posty. Ja jestem przeciw.

Supertramp. Czy są tacy, co nigdy nie słyszeli o takim zespole? To lepiej się nie przyznawajcie.... Roger Hodgson po odejsciu z tej grupy w 1983 roku kontynuował karierę solisty - w rok póżniej otrzymalismy płytę, która przyniosła dużą dawkę swietnej muzyki, w tym dwa niesmiertelne hity : In Jeopardy oraz Lovers In the Wind - numer dwa na liscie Trójki w 1985 roku .
Lovers In the Wind ( Kochankowie na wietrze - copyright by Niedzwiecki :)) - dzisiaj ten utwór robi takie samo wrażenie jak kiedys, początkowe piano lekko ,,przymula" -a następnie w rozwinięciu wprawia słuchacza w ,,odjazd" klimatyczny głos i piękny refren naładowany tęsknotą . Roger rzucił nas wszystkich wtedy na kolana, mimo, że utwór w porownaniu z zagranicznymi listami przebojów miał obsuwę prawie o rok to i tak zamieszał między ,,Mam dosc" Lombardu a ,,Ciało" Republiki. Wspaniały album.


Album: In The Eye Of The Storm
Released: 1984

Roger Hodgson - Vocals, Guitar, Pianos
Ken Allardyce - Harmonica, Backing Vocals (2, 3, 5, 6)
Clair Diament - Vocals (7)
Jimmy Johnson - Fretless Bass (3, 7)
Scott Page - Saxophones (4)
Michael Shrieve - Drums (1, 2, 5, 6, 7)

1 - Had A Dream (Sleeping With The Enemy)
2 - In Jeopardy
3 - Lovers In The Wind
4 - Hooked On A Problem
5 - Give Me Love, Give Me Life
6 - I'm Not Afraid
7 - Only Because Of You

http://rapidshare.com/files/25029619/rh.iteots.rar

pass: supersonic

RObert POland said... vol. 17

Komentarze zawsze były, są i będą ważne na moim blogu. Nie ukrywam, że najcenniejsze wpisy dla mnie są od osób, które przedstawiają swoje wrażenia, spostrzeżenia i uwagi co do umieszczanych tu płyt (szczególne podziękowania dla Sylomiki, Tomasza, Komakinokate, Giona, Komnena, Salmona, Mariusza... i wielu osób ,,anonimowych"). Zdarzały się - ale w minimalnych ilościach - także obrażliwe - szczególnie jeden Chorwat czy Serb (już nie pamiętam, bo skasowałem dowód jego zbrodni, hehe:)) - nie lubiący Polaków wyzwał mnie od ,,kut... zaj.. bloggerze pier...." - i zrobił to dość dobrze w naszym języku (szczególnie przekleństwa perfekcyjnie mu wyszły) - szkoda, że komentarz ten skasowałem, teraz byłby czołowym przedstawicielem niniejszego artykułu :D (Koment był w Soft Cell - Ecstatic Dancing).

Niezłe ciosy oberwałem też, wciskając dawno temu album Munchener Freiheit ( niemiecka grupa pop) cyt.:

,,oh...uh....arrghhhhh! you´re not serious! how can you offer this here??? your blog is so damn good, there is no need to promote our worst german bullshit here! try some pre-NDW bands from the early 80s instead, you will love them!"
A kto tu powiedział, że blog ten od początku był robiony ,,na poważnie" ?
Może dlatego chociaż trochę wyróżnia się w zalewie tych ,,schematycznych" blogów, gdzie beznamiętnie opisana jest biografia grupy , wcisnięta okładka płyty, link i to wszystko. A gdzie osobiste wrażenia po przesłuchaniu? A gdzie szczypta humoru? Zaczynam się wtedy zastanawiac, że pokolenie wyrosnięte na muzyce lat 80 to śmiertelnie poważne osoby, które obecna sytuacja i humorystyczne przedstawienie muzyki wcale nie bawi.

Ten koment był w poscie do albumu Wolfgang Press: ,,Wypisujesz takie glupoty ze az strach to czytac ! Beznadziejna to byla ich pierwsza plyta (0 pomyslu) A to bardzo wysmakowany album, Skad ty bierzesz te glupoty o tej "zimnej fali" itp? Albo ze sie zle sprzedawala. O gustach sie nie dyskutuje ale wypisywanie bzdur to juz inna dzialka. Pozdrawiam".
No cóż... nie ma to jak sprowokować ludzi do wpisywania komentarzy... na przykład zbluzgać jakiś album, lub wyzwać piosenkarza od beztalencia... podane to było w tonie krytycznym - i oczywiście reakcja była. Nie, abym się bawił w psychologa, ale naprawdę chciałem się dowiedzieć, jak Wy podchodzicie do tego albumu - przynajmniej WIEM, że nie oceniacie zaserwowanego materiału jako płyty złej. A gdybym wznosił peany pod samo niebo? Skończyło by się z pewnością na zdawkowym ,,dzięki za album. Pozdr." I to wszystko.Nawet bym nie wiedział, czy Wam się taka muzyka podoba, czy nie.

Koment którego do końca nie kumam:
Anonimowy said...
shanovnyj konduktore, ne v zmozi jihaty movchky: to je dijsna prygoda, chytaty schos' pol's'koju movoju, he-he))
d'akuju, pane, majete dohuja korysnogo.
hope it's all understandable enough.


No właśnie, nie wszystko do końca zrozumiałem. Na przykład co to ma znaczyć hm, to...,,majete dohuja korysnogo" - czy to, że mam , za przeproszeniem ,,ch..." dużego, małego, czy jeszcze Bóg wie co, albo że mam od ch... tych albumów na blogu? Jak ktoś dobrze zna ten język - podejrzewam, że to po czesku lub słowacku? - to poproszę o rozszyfrowanie tego miażdżącego komentarza, który znajduje się w oryginale w poscie Alphaville - History.

I na koniec komentarz, który do dzisiaj mnie rozbawia, a można tego rodzynka zobaczyć w poście do płyty grupy Bielizna:

napalony said...
ROb, mógbyś dać wiecej fotek bielizny kobiecej?:)

10:04 PM