poniedziałek, 27 października 2008

Krisma - Cathode Mamma


Płytę (a właściwie pliki) udostępnił stary, dobry kumpel peixe - na jego cześć hip, hip...

Mój ostatni post. W tym miesiącu, rzecz jasna. Pragnę poinformować, że przez pewien czas mnie nie będzie, tak więc proszę mi tu nie spamować (jeden komentarz od osoby mi wystarczy, proszę mi nie wpadać co jakiś czas i się nie wymądrzać :)) A najlepiej wcale nie komentujcie. Poza tym, proszę nie wypisywać próśb o jakiś tam re-upload, bo nie mam na takie rzeczy czasu. Fajny blog itp., ale czy mógłbyś wznowić link? Nie.
Sorry za ostatnie wylewanie jadu, ale obrzydło mi uszczęśliwianie przygodnych, którzy tu wpadną raz do roku, bo akurat szuka jakiejś płyty. Ostatnio poszło w pissdu forum Born Again 80 - zesrała się więc bieda i płacze. Znajome nicki z wymienionego forum przyłażą teraz na mój blog, prosząc o płyty, do których linki już wygasły. Pamiętam, że dokładnie te same osoby rok temu olały mój blog i poszły sobie na tamto forum. To, że linki z mojego bloga tam się pojawiały, jakoś nikt nie wspominał, dopóki nie dodawałem hasła do RARów. Skończyło się forum, raj dla zasysaczy i nagle sobie przypomnieliście o moim blogu?
Prawda jest taka, że mi już odchodzi ochota na uszczęśliwianie takich cymbałów. Leni, którym się nie chce choć trochę ruszyć dupy i poszperać w necie, by znależć taki a taki album.
Przedstawiane tu ostatnio płyty i koncerty to nic innego, jak już krążące pliki w necie. Jeżeli ja je znajduję, wy powinniście także znależć je bez trudu. Trochę bezsensu, bo właściwie ten post dotyczy zagraniczniaków, a nie osób z Polski, bo to przeważnie słowa ,,please re-up" są bolączką dla prowadzącego blog.

A teraz Krisma. Dzięki panu peixe , który posiada nawet zwierzę chomikiem zwane
http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=musicaltravelogue
możemy sobie wysłuchać nagrań z albumu Cathode Mamma. Nagrania z roku 1981 opatrzone nazwą Krisma (a nie jak do tej pory - Chrisma). Duet złożony z Christine Moser (KRIS), oraz Maurizio Arcieri (MA), do nagrań zaproszono także pana o nazwisku... Hans Zimmer , który gra na keyboardzie.Poza tym John G Perry na basie i Trevor Morais na perkusji.
Producentem płyty jest Jack Lancaster.
Podziękowania dla Peixe!

1 Cathode Mamma (Neue Version)
2 Many Kisses
3 Peggy Guggenheim
4 Rrock
5 Rien Ne Va Plus
6 Cathode Mamma
7 Telegram
8 White Knife
9 Last Chance To See Man

http://rapidshare.com/files/157768225/Krsma.rar.html

piątek, 24 października 2008

Icehouse - Measure For Measure (Bonus Tracks)

Idzie zima, pora budować igloo...

Australijska formacja, zaszokowana faktem, że oto nie ma prawa mieć cokolwiek wspólnego z kwiatami, postanowiła na znak protestu zbudować domek ze śniegu. Pod przywództwem Iva Davies`a formacja Icehouse zarzuciła nas na początku kariery niezłymi nagraniami. Jeszcze jako Flowers w latach 1978 i 1979 dawali sporo dobrych koncertów w Stage Door, Bondi Lifesaver czy Manly Vale Hotel Royal Antler. Dzisiaj wielu starszych fanów Icehouse wspomina tamte koncerty jako jedne z najlepszych. Flowers przez długi czas nie mieli własnych piosenek. Ich repertuar składał się z utworów wylansowanych przez T-Rex, Lou Reed`a, The Beatles, Kinks oraz Easybeats. Zestaw klasyków rocka został z czasem zdominowany przez kompozycje napisane głównie przez Iva, oraz we współpracy z klawiszowcem Michaelem Hoste.

Iva Davies muzyczną karierę rozpoczął jako nastolatek. Studiował naukę gry na oboju w The National Training ABC Orchestra należącej do szkoły New South Wales Conservatorium Of Music. Pierwsze szlify w muzyce popularnej rozpoczął w zespole Lucyfields, grającym muzykę folk na początku lat siedemdziesiątych. Było to w okresie jego ostatnich lat pobytu w szkole, a doświadczenie zdobyte w Lucyfields miało istotne znaczenie. W zespole był jedynie pionkiem - nie był liderem, ani nawet głównym pisarzem tekstów. Jednak od tego momentu zaczynał rozwijać swoje umiejętności, które zaowocowały już w latach popularności Icehouse. W roku 1975 podpisał umowę z RCA, dzięki której wydane zostały dwa single utrzymane w stylu glam-pop: ,,Leading Lady/Gonna Give You All My Love" (jako Iva Davies), oraz ,,Back To California/I Can`t Reach You"(jako Iva Davies and Afghan).

Wraz z nadejściem punka i new wave około roku 1977, Davies nabył gitarę elektryczną i założył grupę pod ironicznie brzmiącą nazwą Flowers. Milutka nazwa celowo wprowadzała w błąd, zespół tak naprawdę grał w szybkim tempie piosenki Davida Bowie, Kinks a nawet Sex Pistols. Słuchacze zaczęli w końcu nazywać Flowers ,,punkową szafą grającą".

W międzyczasie Iva Davies wciąż tworzył własne piosenki, które doczekały się swojej publikacji w roku 1980. Muzyka została złagodzona i utrzymana w ówcześnie popularnym stylu syntezatorowego popu. Zespół wkrótce zmienia nazwę na Icehouse i pod tą nazwą rozpoczyna tournee w Anglii, USA oraz Kanadzie.

Formacja wydała w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych płyty Icehouse (1980), Primitive Man (1982) oraz Sidewalk (1984). Trzy niezłe pozycje, choć wielu zarzucało im brak oryginalności i naśladownictwo niektórych zespołów z Wielkiej Brytanii. Po Sidewalk nadszedł czas na czwartą płytę.
Przy tworzeniu Measure For Measure, zespół pracował bardzo ciężko zarówno przy jej produkcji jak i w ramach promocji ,,na żywo". Iva i reszta byli nieco rozczarowani, że ta płyta nie otrzymała większej akceptacji u słuchaczy. Według notowań sprzedaży w Australii, album wcale nie okazał się lepszy od wydanej w roku 1984 płyty Sidewalk (obydwa albumy zajęły pozycję 8 na liście).
Singel pilotujący Measure For Measure zatytułowany No Promises został wydany w Australii około sześć miesięcy przed ukazaniem się dużej płyty i zajął kiepską, 30 pozycję w notowaniach.
W Stanach także obyło się bez fanfar. Sześć tygodni po wydaniu płyta ostatecznie zajęła na liście Billboard miejsce 55.
Po tym, jak Iva Davies zaśpiewał Hey Little Girl, jego głos już na zawsze będzie mi się kojarzył z Bryanem Ferry. Także na Measure For Measure postać byłego wokalisty Roxy Music jest obecna. Do głosu dochodzi tu także inna ,,kultowa" osobowość zaprzyjażniona z zespołem - David Bowie, a w pewnym momencie słyszymy nawet... brzmienie Simple Minds! (Cross the Border).
Nie mogę się pozbyć wrażenia, że duch Flowers i piosenki które grali na przełomie lat 1978 - 79 podążały za grupą przez cały czas, odciskając swoje piętno nawet na tej płycie.Osobiście uważam ją za wartą przesłuchania, polecam szczególnie dla pięknego Angel Street.

1. Paradise
2. No Promises
3. Mr. Big
4. Angel Street
5. Flame
6. Regular Boys
7. Cross the Border
8. Spanish Gold
9. Lucky Me
10. Baby Youre So Strange
11. Too Late Now
12. Into the Wild
13. Just a Word (Bonus Track)
14. Perfect Crime (Bonus Track)
15. Flame (Live) (Bonus Track)
16. No Promises (Live) (Bonus Track)
17. Sister (Live) (Bonus Track)

Note: the last seconds composition ,, Sister "skips! - ROb.

http://www.sendspace.pl/file/28iE6Wco

środa, 22 października 2008

UK - Danger Money (320 kbps)

Prezentowanego albumu i moich wywodów miało tutaj nie być. Po wysłuchaniu zupełnie nie wiedziałem jak go opisać. Muzyka progresywna to dla mnie przede wszystkim Genesis i Marillion oraz ,,kultowa" płyta King Crimson (na pewno wszyscy wiedzą, którą mam na myśli).
Po zaglądnięciu w różne recenzje i opisy dotyczące Danger Money natykałem się wciąż na pełne uniesienia słowa; słowa, z których chyba sam Stwórca wszechświata byłby mile zaskoczony.
Cóż takiego jest w muzyce, która w czasie wydania tak faktycznie lata świetności już miała za sobą.
Przeszła z całą pewnością obojętnie obok uszu punków, zwolenników nowej fali, a u wymuskanych i kolorowych ,,dzieciaków Blitz" to już całkowicie...
Drugi album w dyskografii UK na pewno zauważyli wierni zwolennicy gatunku i dla nich był (i jest) jednym z najważniejszych krążków.
Odwiedzający mój blog czytelnik Sylomiki zaproponował, by przypomnieć płytę Danger Money z 1979. Cóż, jak już wspomniałem, sklecenie tekstu o muzyce i muzykach, których mało kiedy słucham, to niełatwe zadanie.
Nie będzie tu więc pięknie brzmiących roztrząsań o poszczególnym nagraniu. Wspomnę jedynie, że na płycie znajduje się utwór, który z pewnością - jeżeli słuchaliście Trójki w latach osiemdziesiątych i pierwszej połowie dziewięćdziesiątych - znacie i pamiętacie. Kompozycja ma tytuł Rendezvous 6: 02 i wciąż się trzyma nieżle, mimo upływu lat.
Jednym z muzyków UK był Eddie Jobson - instrumentalista, związany z grupami Curved Air, Roxy Music, Frankiem Zappa a także Jethro Tull - gościł rok temu na moim blogu za sprawą płyty Theme of Secrets.
Eddie Jobson wraz z UK nagrali Danger Money już po przetasowaniach w zespole. Po odejściu Billa Bruforda oraz Alana Holdsworth, do UK dołączył Terry Bozzio - genialny perkusista, który grał w zespole Franka Zappy. Natomiast wokalistą wciąż był John Wetton - znamy go między innymi z zespołu King Crimson oraz z nagrań z Bryanem Ferry i Uriah Heep.

Danger Money
Rendezvous 6:02
The Only Thing She Needs
Caesar's Palace Blues
Nothing to Lose
Carrying No Cross

http://www.sendspace.pl/file/FngO9o1y

Anything Box - Peace

Na początku był Marc Almond.
Połowa duetu Soft Cell, ze swoim charakterystycznym wokalem, połączonym z homoseksualną osobowością była i jest jedyna w swoim rodzaju. Reszta wokalistów, którzy barwą głosu przypominają Almonda, już zawsze będzie nazywana naśladowcami, ,,Soft Cell`em dla ubogich", czy też bezmyślnymi kopistami.

Tak jest między innymi w przypadku Darrina Hussa z kanadyjskiego zespołu Psyche, który ma coś w swoim głosie z Almonda, niestety okrutnie przy tym fałszuje. Jednak nie o nim tutaj dziś będzie mowa, a o Anything Box. Grupa pochodzi także zza oceanu, a mianowicie z USA.
Zespół powstał za sprawą Claude S (pełne nazwisko Strillo) w Paterson (New Jersey) w roku 1986. Wkrótce dołączyli Dania Morales i Paul Rijnders. W takim składzie powstało nagranie Living In Oblivion (numer 1 na listach muzyki klubowej w 1989), a zaraz po nim album Peace. Za oceanem okrzyknięto album rewelacyjnym krążkiem z gatunku synthpop, co może wielu dziwić. Fakt, Claude S wokalnie bije Hussa z Psyche na głowę, jednak daleko mu do subtelnego głosu Marc Almonda.

Płyta Peace jako całość prezentuje się dobrze. Logicznie ułożono kompozycje, słucha się wszystkich po kolei bez uczucia znużenia. Poza ogranym na różnych stacjach Living In Oblivion warto zwrócić tutaj uwagę na nagrania Kiss Of Love, przebojowy Jubilation (cholernie melodyjny refren), oraz utrzymane w stylu hard-synth nagranie Soul On Fire. W to wszystko wspaniale scala się nagranie Carmen, nastrojowa melodia, mogąca stać ramię w ramię obok Soft-Cell`owego ,,Say Hallo Wave Goodbye".

Wielu może mi tu zarzucić, że aby po prostu cieszyć się najzwyczajniej muzyką, wciąż dopatruję się jakichś tam podobieństw do grup brytyjskich. Niestety, ale muszę to opisać, ponieważ osoby, które nigdy nie słyszały o kimś takim jak Almond, mogłyby błędnie ocenić ABox jako objawienie.
Zresztą nie tylko z Soft Cell trio czerpało natchnienie.Piosenka Hypocrites to nic innego jak brzmienie Depeche Mode z okresu lat 1984 - 85, lub nawet ich pierwszych kopistów - Camouflage.
Album za to zamyka coś niesamowitego. Nagranie All These Days Undone ma coś w sobie z gotyckiej duszy i zupełnie zniewala. Wspaniałe zakończenie dobrego, choć nie odkrywczego albumu.

1. Living In Oblivion
2. When We Lie
3. Kiss Of Love
4. Jubiliation
5. Soul On Fire
6. Our Dreams
7. Carmen
8. Lady In Waiting
9. I Felt The Pain
10. Hypocrites
11. Just One Day
12. All These Days Undone

http://www.sendspace.pl/file/D7K0Jaas

piątek, 17 października 2008

Spandau Ballet

Cała historia rozpoczęła się w roku 1976, gdy Gary Kemp i Steve Norman grali w zespole The Cut. Oboje wtedy chodzili do szkoły Dame Alice Owen's School w Islington i byli bliskimi przyjaciółmi.
Mieli podobne zainteresowania muzyczne i wspólny kierunek, jakim miałby podążać ich zespół. W międzyczasie dołączył do nich kolega student John Keeble, basista Michael Ellison, oraz Tony Hadley - wokalista.
Na parę miesięcy Michael Ellison zostaje zastąpiony Richardem Millerem, grającym na gitarze basowej, jednak ostatecznie jego miejsce zajmuje brat Gary`ego - Martin Kemp.
Grupa zagrała kilka koncertów i powoli zdobywała doświadczenie, które musiało w końcu dać rezultaty. Steve Dagger, przyjaciel członków zespołu, poproszony został przez Steve`a Normana i Gary`ego, aby został ich managerem.

Zespół obrał początkowo nazwę The Makers, jednak szybko zdecydowano się ją zmienić po tym, gdy ich znajomy DJ Robert Elms ze stacji radiowej BBC London 94.9 wrócił ze Spandau - północno zachodniej dzielnicy w Berlinie. Zainspirowany pewnym graffiti, podsunął im nazwę, która szybko została zaakceptowana.

Muzyka Spandau Ballet przypominała początkowo nagrania w stylu R&B oraz styl wczesnych Rolling Stones oraz The Kinks. Stawała się jednak coraz bardziej elektroniczna, gdy zespół zaczął spędzać wolny czas w nocnych klubach, takich jak Billys oraz Blitz, gdzie można było sobie posłuchać muzyki grup Kraftwerk oraz Telex.

,,Sceny w Blitz nie tworzyła po prostu masa ślicznych, zniewieściałych, krygujących się stworzeń prowadzących rozmowy o sztuce i literaturze - wspomina Tony Hadley - Kompletna bzdura! To byli chłopacy, którzy po prostu wychodzili z siebie i robili wszystko, żeby rwać dziewczyny. Tak się składało, że my po prostu ubieraliśmy się inaczej niż ludzie, którzy chodzą do normalnych dyskotek".
Klub Blitz został założony przez Steve`a Strange i Rusty Egana (Visage) i jest uważany za miejsce narodzin nowej mody i muzyki lat osiemdziesiątych, nazwanych póżniej jako new romantic.

5 grudnia 1979 roku w klubie wydano The Blitz Christmas Party, w którym Spandau Ballet dali swój koncert. Wśród gości był także Chris Blackwell z firmy płytowej Island, który był żywo zainteresowany zespołem.
Jednak to nie z Island, a z Chrysalis grupa zdecydowała się podpisać kontrakt.
Nagranie "To Cut a Long Story Short" wyprodukowane przez Richarda Jamesa Burgess`a znalazło się natychmiast w pierwszej piątce brytyjskiej listy przebojów.
W ślad za tą piosenką ruszyły nagrania The Freeze i Musclebound, oraz wydany w lutym 1981 roku debiutancki album zatytułowany Journeys To Glory.
Druga płyta, także wyprodukowana przez Burgess`a, to Diamond. Wydana w marcu 1982 pilotowana była przez funkowo brzmiące nagranie pod tytułem Chant No.1.
Największą popularność i rozgłos zdobyli za sprawą trzeciej dużej płyty oraz jej tytułowego nagrania - True(1983). Nad całością brzmienia czuwali tym razem Tony Swain i Steve Jolley, zmienił się także image grupy. Zmazano makijaż new romantic oraz zrzucono ciuchy w stylu jaki nosili Kozacy, jednocześnie zastępując je garniturami i eleganckim wyglądem przypominający styl lat czterdziestych dwudziestego wieku.

Nagrania True oraz Gold wpisały się już na stałe do historii najpopularniejszych nagrań z lat osiemdziesiątych. Zespół stanął więc przed nie lada wyzwaniem: czy przeskoczą ustawioną wysoko poprzeczkę, czy też zaczną gonić własny ogon, wydając przeciętny materiał.
W czerwcu 1984 roku publiczność doczekała się płyty Parade, a nagranie ,,Only When You Leave" odniosło duży sukces nie tylko w Europie, ale także w USA oraz Australii.

Pod koniec roku 1984 za sprawą Midge Ure`a oraz Boba Geldofa zespół bierze udział w nagraniu ,,świątecznej" piosenki ,,Do They Know It`s Christmas?" (wydanej jako Band Aid), oraz występuje rok póżniej na Wembley w ramach koncertu Live Aid.

Składanka największych przebojów zespołu - The Singles Collection wydana została w roku 1985 i podsumowywała pięciolecie działalności Spandau Ballet.
Nie obyło się także bez zgrzytów - Chrysalis wydała album bez zgody zespołu, przez co cała sprawa wylądowała w sądzie.
Adwokat zespołu podsumował oskarżenia, mówiąc: ,,Wystarczy tylko spojrzeć na podłą okładkę albumu, aby zorientować się, jakie cele przyświecały wydawcom".

Zespół poszukał sobie innego wydawcy nagrań. Wybór padł na CBS Records, która w roku 1986 wydała płytę Through the Barricades. Muzyka na tej płycie różniła się od tej z płyt True oraz Parade, widoczne było zerwanie z elementami muzyki soul i pop, skłaniając się bardziej do grania rocka. Nagranie tytułowe, oraz piosenka "Fight For Ourselves" były popularne w rodzimej Wielkiej Brytanii, podobny sukces odniosły w Niemczech, Włoszech i krajach Beneluksu, oraz Australii. Nie przemówiły jednak wcale do słuchaczy w Stanach Zjednoczonych.

Ostatnia płyta zespołu to Heart Like A Sky (1989). Już wtedy sporo mówiono, że bracia Kemp wolą się angażować w aktorstwo, a muzyka to już dla nich zakończony etap w życiorysie. Martin i Gary Kemp uczyli się aktorstwa w Anna Scher Children’s Theatre pod 70 Barnsbury Road w Islington, więc chęć bycia aktorem nie wzięła się nagle z kosmosu, jak niektórzy mogliby sądzić.
Martin Kemp obecnie ma sporo ról w filmach, wliczając w to także popularną w Wielkiej Brytanii operę mydlaną EastEnders (występuje tam jako Steve Owen).

Tony Hadley - wokalista, rozpoczął działalność solową, którą kontynuuje do dziś. Steve Norman jest obecnie członkiem zespołu Cloudfish, utworzonym wspólnie z piosenkarką Shelley Preston. John Keeble natomiast gra w zespole Tony Hadley`a.

JOURNEYS TO GLORY
1 To Cut A Long Story Short
2 Reformation
3 Mandolin
4 Muscle Bound
5 Age Of Blows
6 The Freeze
7 Confused
8 Toys

DOWNLOAD

DIAMOND
Chant No 1
Instinction
Paint Me Down
Coffee Club
She Loved Like Diamond
Pharaoh
Innocence And Science
Missionary
Glow
Gently

DOWNLOAD

TRUE
1 Pleasure
2 Communication
3 Code Of Love
4 Gold
5 Lifeline
6 Heaven Is A Secret
7 Foundation
8 True

DOWNLOAD

PARADE
Only When You Leave
Highly Strung
I'll Fly For You
Nature Of The Beast
Revenge For Love
Always In The Back Of My Mind
With The Pride
Round And Round

DOWNLOAD

THROUGH THE BARRICADES
1 Barricades - Introduction
2 Cross The Line
3 Man In Chains
4 How Many Lies?
5 Virgin
6 Fight For Ourselves
7 Swept
8 Snakes And Lovers
9 Through The Barricades

DOWNLOAD

HEART LIKE A SKY
1 Be Free With Your Love
2 Crashed Into Love
3 Big Feeling
4 A Matter Of Time
5 Motivator
6 Raw
7 Empty Spaces
8 Windy Town
9 A Handful Of Dust

DOWNLOAD

12" MIXES (REMIX ALBUM)
1 Gold
2 Lifeline
3 Round And Round
4 Only When You Leave
5 Instinction
6 Highly Restrung
7 True
8 Communication
9 I'll Fly For You
10 To Cut A Long Story Short
11 Chant No. 1 (I Don't Need This Pressure On)
12 The Freeze
13 Musclebound

PART 1

PART 2

LIVE FROM THE NEC
Intro
Cross the line
Highly strung
Virgin
How many lies
With the pride
Gold
Lifeline
Through the barricades
Chant No.1
To cut a long story short
True
Revenge for love
Fight for ourselves

DOWNLOAD

czwartek, 16 października 2008

Miro Miroe - Nights Of Arabia (12")

http://ian-ritchie.com/

Jesień czai się za oknem, a tu zamiast ponurego nastroju pragnę dziś przedstawić nagrania z dyskotekowej półki. Przede wszystkim jest to odpowiedż na request Rambula (nrrules.blogspot), którego tutaj pozdrawiam przy okazji.

W przeciwieństwie do wielu dyskotekowych ,,odkryć" Miro Miroe nie wziął się ,,znikąd".
Męska połowa duetu to Ian Ritchie - znany od lat w Wielkiej Brytanii saksofonista, producent i multi-instrumentalista. To on wyprodukował album ,,Radio K.A.O.S" Waters`a, to on zagrał na saksofonie w utworze ,,Club Tropicana" duetu Wham!, oraz w ,,C`est La Vie" Robbiego Neville`a. Lista wykonawców jest dość spora, wspomnę, że jego ręka przyłożyła się do nagrań takich wykonawców jak Gary Numan, Dead Or Alive, Howard Jones, a także Laurie Anderson.
Zanim zaczął pracować w studio nagrań jako aranżer, programista i producent, pod koniec lat 70-tych grał na saksofonie w zespole Deaf School. Po rozwiązaniu grupy w roku 1979 zagrał w zespołach Fame, Haze, The Shunters i African High Life Band.
Na początku roku 1980 postanowił wraz ze swoją przyjaciółką Berenice "Miss Bee" Nally stworzyć dwuosobowy projekt, nazwany Miro Miroe.
Jako że akurat zapanował boom na muzykę syntezatorową, Ian Ritchie zakupił popularny Korg MS-10, dzięki któremu nagrano taśmy demo.
Ostatecznie współpracy z Miro Miroe podjęła się firma płytowa CBS, wydając trzy single duetu. Finalnego szlifu piosenek dokonali Colin Thurston, Zeus B. Held i Steve Levine, a Ian Curnow zagrał wszystkie brzmienia klawiszowe, które nie zostały zaprogramowane na starożytnym Roland MC-4.

Pierwszy singel - Nights Of Arabia - nie był zbyt sporym sukcesem. Przez parę tygodni przemykał się poza pierwszą trzydziestką brytyjskiej listy. Podobno winę za taki stan ponosi sama firma CBS, która obawiając się ryzyka, wydała ograniczoną liczbę sztuk singla na rynek, a w Wielkiej Brytanii listę tworzyło się właśnie w wyniku sprzedaży, a nie kto ile głosów odda na piosenkę :)

Po raz pierwszy, gdy usłyszałem ,,Nights Of Arabia", podejrzewałem, że jest to jeden z wielu ,,kawałków" potężnej biblioteki Italo Disco. Chyba termin ten bardziej pasuje do prezentowanego nagrania. Blużnię? Kto wie...

1.Nights Of Arabia - electro re - mix
2.Nights 0f Arabia - radio edit
3.Do Androids Dream

wtorek, 14 października 2008

Midge Ure - Little Orphans

,,Midż i jego motór 2 " : już na kasetach i DVD

Ach, wyjątkowo ktoś skopał ,,kopię bezpieczeństwa"... gorzej już nie mogłeś, czy czasu nie miałeś? Dawno temu wspomniano na jednej z polskich stron z torrentami, że winowajca zripował płytkę tak, że dżwięk jest... monofoniczny. A może pan Ure tak właśnie ,,Little Orphans" nagrał? :) Wątpię.Dodatkowy punkt karny dla partacza, który ośmielił się to dać w obieg należy się za brak jednego utworu. Chłopie (kobieto?), ty się lepiej zajmij saneczkarstwem, bo jako uploader dużej furory nie zrobisz...
Dobra, koniec czepialstwa, bo właściwie to powinniśmy cieszyć swoje facjaty, że nareszcie doszły do posłuchania następne nagrania ,,pana Midzia". Ale naprawdę, zastanawiałem się do ostatniej chwili, czy taki ,,rip" umieszczać... Postanowiłem, by tą kwestię rozstrzygnął los. Rzuciłem monetą, lecz gdzieś wpadła za szafę... no tak, nie dość, że brakuje jednego nagrania, to i złotówę wcięło. Zawołałem więc sąsiada, krzycząc: ,,Tak, czy nie?!" Oczywiście, nie wiedział o co mi chodzi, ale powiedział: ,,yyy... tak?" Podziękowałem mu za udział w ankiecie, i pozostawiłem zdziwionego za drzwiami. Jako, że się wytłumaczyłem już nadto i gęsto, to chyba czas przejść do opisu, coż takiego mister Ure nam serwuje na Little Orphans.
Tym razem wokalista spełnia oczekiwania słuchaczy, przyzwyczajonych do starego stylu, jest bez ,,cudowania", jak to miało miejsce na płycie z muzyką do filmu.
Cytując czytelniczkę Basię (pozdr!), mamy tu znajome riffy i ten głos, który chyba jedynie Colin King z The Messengers mógłby podrobić.
Nie zabrakło także chwytliwych melodii - całość jest utrzymana w stylu miłej muzyki pop, a niezłe chwyty instrumentalne sprawią, że nagrań będziemy słuchać niejednokrotnie.
Ure nie poszedł ścieżką zmian - na szczęście. Ktoś mógłby się czepiać, że wokalista tak naprawdę na Little Orphans niczego nowatorskiego nie zaprezentował. Ale chyba tak jest lepiej i dla samego Midge`a jak i dla jego odbiorców. Gdyby zaczął krążyć po tematach w stylu prezentowanego niedawno soundtracku, muzyk straciłby moje zainteresowanie.
Nie ma sensu wskazywać tu najlepszych nagrań, bo album jest ,,równy", a takich płyt już nie napotykam zbyt wiele. Jeżeli lubisz ,,starego, dobrego Ure`a" i jego gitarę (i jego ,,motór" oczywiście), możesz w ciemno brać się za przesłuchanie Little Orphans.
A teraz idę szukać tej zagubionej złotówki.

Get a Life
What Would You Do?
Celtic Rising
Love You Gave
Cry /Feel So Good
Trying Now
Heart
Crash
All For Love
What's Out There
Personal Heaven

(not my rip - mono sound and without track: Your Religion... - ROb.)

wtorek, 7 października 2008

Midge Ure - Went To Coney Island O.S.T.

,,Midż i jego motór"
Pamiętacie film z 1979 roku ,,The Warriors"?
Gang ,,Warriorsów" pochodzący z Coney Island, zostaje niesłusznie podejrzany o zabójstwo na zjeżdzie gangów z Nowego Jorku. Rozpoczynają walkę o przetrwanie, by dowlec się przez cały Manhattan ( a właściwie przez jego ,,zadupia" i podziemia aż do swojej dzielnicy. Na drodze stają im konkurencyjne gangi z całego miasta plus gliniarze... ech, film po latach nadal ma klimat, choć dialogi w nim są przeciętne i jako całość nie posiada filozoficznej ,,głębi", to nadal się go ogląda w napięciu. Bądż co bądż, droga z Bronksu na Coney Island to nie bułka z masłem... szczególnie, gdy na drodze stają skini, gang z baseballami w dłoniach czy chociażby rolkarz - twardziel.
Przypomniałem sobie o ,,The Warriors", dzięki tytułowi albumu Midge Ure`a. Coney Island słynie ze swojego parku rozrywki wraz z kultowym diabelskim kołem (Wonder Wheel), oraz Cyclone Roller Coaster`em (to te wagoniki, na które chyba nigdy w życiu nie wsiądę, nawet z zabezpieczeniami).
Czas przejść do muzyki. Midge Ure - cóż, znamy go przede wszystkim z nagrań z Ultravox, oraz solowych dokonań. Went To Coney Island to dość szczególna płyta opatrzona nazwiskiem Ure`a. I chyba to nazwisko w większości jest tak zwanym lepem na muchy - w tym przypadku zastosowano lep na słuchacza. Wątpię, bym zainteresował się tymi nagraniami, jeżeli płyta miała by jedynie tytuł opatrzony nazwą ,,sountrack". Tak, moi mili, jest to bowiem soundtrack - czyli muzyka do filmu, a więc i nagrania prawie w całości... instrumentalne.
Miłośnicy głosu Midge`a nie mają tutaj absolutnie nic do słuchania, chyba że jest wśród Was jakaś wybitnie uzdolniona persona, wtedy może ponucić sobie do tych kompozycji...

Went To Coney Island rozpoczyna Gabby Variations i powoduje mieszane odczucia. Poszatkowane brzmienie, z początku dezorientujące słuchacza (chyba płyta jest zrysowana) doprowadza do irytacji. Na szczęście z każdą następną kompozycją jest coraz lepiej. Dwa nagrania, które nawet nie mają minuty długości - High Noon On 103rd St., oraz Surgery to fascynacja westernowym Ennio Morricone i nocnymi klimatami na odludziu.
Po nich zostajemy uraczeni zmianą klimatu na... pop dance`owy (Stan`s Disco), co przy porównaniu z nagraniami Ultravox powoduje uśmieszek politowania.
Jeden z ciekawszych utworów (choć i tak nie trwa jedną minutę) - Arriving At Coney - rozpoczyna ambientową część albumu, podtrzymaną tajemniczą Midday Suite, Bumper Cars, oraz leniwym Pawnshop. Po tych utworach słuchacz szybko się łapie na tym, aby sprawdzić okładkę, czy czasem nie jest to błąd i jako kompozytor nie widnieje Vangelis...
Słuchacze new-age na pewno nie będą zawiedzeni... a miłośnicy muzyki Ure`a? No cóż, jeżeli jesteś otwarty na balansowanie po różnych gatunkach muzycznych ( w większości elektroniczny i ambientowy), możesz się przekonać. Ure z pewnością chciał popróbować swoich sił w tworzeniu muzyki do filmu. Jedni potraktują tą płytę jako ciekawostkę, a konserwatywni odrzucą ją z niesmakiem, mówiąc ,, gdzie jest twój wokal, panie Ure"...
Podsumowując: płyta broni się ambientowymi melodyjkami i nazwiskiem Ure`a, ale od takich brzmień mamy Vangelisa, Tangerine Dream i Kitaro. I szczerze mówiąc, wychodzi im to o niebo lepiej.

Pliki zdobyte od klienta soulseek w jakości 128 kbps. Lepsze to niż nic... audiofilom dziękujemy.
PS. Jako bonus track - Ant Music!

The Gabby Variations - 2:41
High Noon on 103rd Street - 0:54
Surgery - 0:53
Stan's Disco - 2:02
Stealing Candy - 2:43
Arriving at Coney - :44
Midday Suite - 3:21
Bumper Cars/Locket Stealing - 2:40
Pawnshop/Jerry Mahoney - 4:50
Finding Richie Again - 2:08
Allegra - 0:48
Richie Calls His Mom - 3:11
Wedding - 2:34
Lost Point - 4:34 (NOT done by Midge Ure)
Return to Skeetball - 2:22

http://www8.zippyshare.com/v/484162/file.html

Chrisma - Hibernation (1979)

Nareszcie, nareszcie... zdobyłem album Hibernation, w moim przekonaniu, jeden z najlepszych w ich dyskografii. Szkoda, że póżniej duet się ,,rozmymłał" i produkował plastikową papkę już pod nazwą Krisma (vide kiepska płyta Fido).
Hibernation, jak wieść niesie, został w całości zarejestrowany w studio nagrań Nemo, należące do ,,niejakiego" Vangelisa, a producentem został jego brat Niko. Przez długi czas chodziły pogłoski, że album został nagrany wraz z samym Vangelisem, jednak artysta nigdy nie potwierdził tych spekulacji. Wiadomo jednak, że muzyk ten współpracował z Chrismą na początku ( w 1976 roku), komponując dla duetu nagrania Amore oraz Sweet Baby Sue, lecz opatrzył je pseudonimem Richard Broadbaker (też wymyślił - ROb.)

Piszę te słowa, w międzyczasie słuchając dżwięków z Hibernation i nadziwić się nie mogę, że póżniej już nie tworzyli takich nagrań. Utwory są undergroundowo nowofalowe, z minimalistycznym wykorzystaniem elektroniki. Większość nagrań bazuje na gitarze elektrycznej (na strunach pogrywa zaproszony do studia E. Vevey), oraz na skrzypcach - tu udziela się niejaki L. "Violin" Fabbri. Dżwięk tych skrzypiec mocno mi przypomina nagrania Ultravox z czasów albumu Vienna i może dlatego mi podszedł za pierwszym razem.

Krótka recenzja do jakże niezłej płyty - oczywiście, patrząc pod kątem reszty ich nagrań z dyskografii. Pliki jedynie w jakości 128 kbps - ale tylko takie udało mi się zdobyć od klienta soulseek - jak to mówią - lepszy rydz niż nic, bowiem do tej pory nie znalazłem tej płyty w necie.

128 kbps only!

Calling
Aurora B.
Rush '79
Hibernated Nazi
Gott Gott Electron
We R.
So You Don't
Lover
Vetra Platz

http://www2.zippyshare.com/v/31487866/file.html

piątek, 3 października 2008

Big Country - Without The Aid Of A Safety Net

Live At Glasgow Barrowland 1993

Osobom, które doświadczyły mojego niezadowolenia przy okazji czytania poniższego posta o płycie The Buffalo Skinners pragnę teraz na osłodę zaproponować zupełnie inne oblicze Big Country.
Nagrania, które młodszym słuchaczom mogą się wydać trochę ,,staroszkolne" i... zbyt melodyjne.
Jednak te argumenty w latach osiemdziesiątych stanowiły o sile przebicia się na rynku. Gitarowy jazgot zepchnięty jest na plan dalszy, przynajmniej w pierwszej połowie koncertu, dlatego Harvest Home oraz zaśpiewany wraz z publicznością Peace In Our Time są zagrane akustycznie i od razu wciągają nas w ten ,,bigkauntrowy" klimat, który znaliśmy z ich pierwszych płyt.
Duży nacisk został położony na zaprezentowanie utworów w folkowym stylu, znakomicie brzmi ,,szantowy" utwór Storm i nieżle wypadło nagranie Chance.
Większość jak do tej pory zagrana w takim celebracyjnym - akustyczno - rodzinnym klimacie z prawie nieobecną perkusją, za to z akustyczną gitarą oraz mandoliną, na której udzielał się Bruce Watson. Zmianę nastroju zespół zastosował od hitu Look Away i tak naprawdę cała zabawa zaczęła się rozkręcać od tego utworu. Nie zabrakło tu jakże popularnego w Wielkiej Brytanii nagrania Wonderland z 1983 roku,które... nie ukazało się na żadnym albumie Big Country! Utwór znalazł się na EP`ce wydanej między płytą The Crossing a Steeltown.(Wonderland full EP - download)
Ten koncert to właściwie esencja The Big Country - poza Look Away, Wonderland, czy chociażby znanego z Buffalo Skinners utworu Ships nie brak także przebojowego In A Big Country oraz fenomenalnego Lost Patrol... chociaż akurat to nagranie wolę w wersji studyjnej.
Nie jest to kompletny koncert, ponieważ w 2005 roku firma EMI ,,szarpnęła się" na dwupłytowy remaster, na którym zawarte jest łącznie 25 nagrań. Dysponuję jedynie wcześniejszą wersją, której i tak nic nie brakuje. Wybrano bowiem najmocniejsze atuty zespołu.

Harvest Home
Peace In Our Time
Just A Shadow
13 Valleys
The Storm
Chance
Look Away
What Are You Working For
Steeltown
Ships
Wonderland
Long Way Home
In A Big Country
Lost Patrol

http://www.sendspace.pl/file/1Kmlq1Xv

czwartek, 2 października 2008

Big Country - The Buffalo Skinners

Szósty album studyjny szkockiego zespołu Big Country pochodzi z roku 1993.
Nie wnosi jednak nic nowego ani odkrywczego w muzyce rozrywkowej, dziwić więc mogą często entuzjastyczne recenzje Buffalo Skinners w czasie jej wydania. Mówiono, że grupa powróciła do formy, ale ja byłbym ostrożny w głoszeniu tak przesadnych superlatyw.
Przez cały album przewija się zwyczajny rock, wiele takich chwytów znajdziemy na płytach innych wykonawców, klimat też specjalnie słuchacza nie wciąga, bo go tu właściwie nie ma. Proste wykorzystanie żywych instrumentów zaliczam na plus, ale nie uświadczysz w ich muzyce jakiegokolwiek przełomu. Stary, dobry Big Country, nawet już bez chwytliwych melodyjek w stylu Look Away czy In A Big Country, a to może nie wszystkim się spodobać. Płyta nie spodobała się zbytnio w czasie jej wydania zwykłym odbiorcom. Podczas, gdy krytyka zapiała (Bóg jeden wie, dlaczego) z zachwytu, to i tak sprzedaż tego albumu była kiepska.
I nie była to wina internetu i peer2peer, bo wtedy to nawet takich cudeniek jak Play Station jeszcze nie posiadaliśmy, nie mówiąc o necie więc ... aha, że płyta za droga? A może faktycznie słabizna....
Teraz możecie, drodzy słuchacze, osobiście się przekonać, czy ta płyta to rewelacja, rewolucja a może po prostu przeciętniak jakich wiele. Po parokrotnym wysłuchaniu znalazłem jednak parę ulubionych nagrań: Long Way Home, Ships oraz All Go Together potrafią dać solidnego kopa (no, może poza spokojnym Ships) zmuszając moje drętwe kopytko do podrygiwania.
Zupełnie niedawno dowiedziałem się o tym, że wokalista grupy - Stuart Adamson już od paru lat nie żyje (Sond blog). Przeglądając informacje o stanie wokalisty w czasach nagrywania Buffalo Skinners, dowiedziałem się, że już wtedy znany był problem jego zdrowia fizycznego, psychicznego i przede wszystkim pogłębiający się alkoholizm.
Następny krążek Big Country, który niebawem tu zagości to koncertowy Without The Aid Of A Safety Net: Live.

1. Alone
2. Seven Waves
3. What Are You Working For
4. The One I Love
5. Long Way Home
6. The Selling of America
7. We're Not in Kansas
8. Ships
9. All Go Together
10. Winding Wind
11. Pink Marshmallow Moon
12. Chester's Farm

http://www.sendspace.pl/file/94kIL9h7