niedziela, 29 sierpnia 2010

Powrót Buggles

Gwiazdy radia znowu zagrożone.

Z początku informacja wyglądała na wymyśloną plotkę, zrodzoną w umyśle jakiegoś szalonego fana. Ale skoro sam Trevor Horn tą ciekawostkę potwierdza, więc o stan zdrowia psychicznego wszystkich miłośników lat 80tych można być spokojnym.

Panie i panowie, oto Trevor Horn i ZTT Records mają zaszczyt poinformować o powrocie... Buggles. Chociaż tylko na jeden wieczór, ale fakt chyba wart odnotowania.
Buggles nagrał zaledwie dwa albumy, ale i tak zaistniał już w historii muzyki popularnej. Najbardziej znanym nagraniem jest oczywiście pochodzący z 1979 roku Video Killed The Radio Star (numer 1 w Wielkiej Brytanii, Austrii, Szwecji i Szwajcarii).

Trevor Horn - obecnie znany producent, spotka się ponownie w pierwotnym składzie Buggles - czyli z Geoff`em Downes (Yes, Asia) i Brucem Wooley (Camera Club, Grace Jones).
Nie planują jednak żadnych tournee, żadnych live CD czy też płyty DVD. Wystąpią na scenie 28 września 2010 roku, aby zebrać fundusze dla londyńskiego szpitala dla niepełnosprawnych. Ze swojej strony zawsze kręcę nosem na takie ,,szopki", bo wydaje mi się, że kto jak kto, ale Trevor dałby radę ,,fundnąć" kasę bez potrzeby wskrzeszania dawnego zespołu.

Dla uzupełnienia dołączam małe fragmenty artykułu napisanego przez Grzegorza Brzozowicza, a zamieściło go pismo Non Stop w lutym 1985.

Trevor Horn (...) wyrósł wśród piosenek The Beatles i Dionie Warwick, które nieprzerwanie dochodziły z domowego gramofonu. W wieku dziewiętnastu lat porzucił szkołę i wybrał życie zawodowego muzyka. Grał jazz tradycyjny, pracował jako muzyk sesyjny, a często był ,,wynajmowany" na trasy. Kiedy po jednym z koncertów z Gary Glitterem wyrzucono go z zespołu za wywołanie bójki z policjantami, postanowił założyć studio nagraniowe. Prawdopodobnie sam nie przypuszczał, że był to jeden z ważniejszych kroków w jego życiu.

Dzięki romansowi ze znaną piosenkarką disco Tiną Charles, poznał multiinstrumentalistę Geoffa Downesa. Wkrótce wspólnie z nim założył duet Buggles. Jako urodzeni perfekcjoniści pracowali trzy miesiące zanim otrzymali to co mogło ich usatysfakcjonować, a jak sami powiedzieli ,,chcieliśmy w czterominutowym nagraniu zawrzeć nasze dotychczasowe muzyczne doświadczenia".
Singiel z nagraniem Video Killed the Radio Star był pierwszym światowym przebojem Horna i został sprzedany w łącznym nakładzie pięć i pół miliona egzemplarzy.
Ciekawostką jest, że inspiracją do napisania tej piosenki było opowiadanie sf ,,The Sound-Sweep" J.G. Ballarda, o człowieku z głosem odkurzacza.

sobota, 28 sierpnia 2010

Talk Talk - Rare Talk Talk and The Reaction

Jest wiele charakterystycznych, niepowtarzalnych głosów. Jednym z posiadaczy owego daru jest Mark Hollis - wokalista, bez którego zespół Talk Talk chyba wiele by tracił. Muzyka to jedno, lecz by zespoić ją w perfekcyjną całość, należy dodać do niej pasujący i przekonujący głos. Głos z duszą, a Mark Hollis posiada taką barwę głosu. Doskonale pasuje do nagrań nostalgicznych, jakby śpiewał ,,z zatkanym nosem", obecnie takie indywidua rzadziej spotyka się na... hm, listach przebojów.

Zespół już nie istnieje, Mark Hollis pracuje pod własnym nazwiskiem. Z wyglądu wcale nie wygląda na artystę rocka, sam też nie uważa się za gwiazdę muzyki pop. Sam określa siebie jako współczesnego kompozytora muzyki klasycznej. Sławę, jaką zbudował z albumów ,,The Party`s Over" ,,It`s My Life" i ,,The Colour of Spring", zamienił na życie domowe, przebywając z żoną i dziećmi.

Candy - demo
Mirror Man - demo
Talk Talk - demo
Question
Again A Game... Again
It`s So Serious - BBC Session 1981
Talk Talk - BBC Session 1981
Call In The Night Boy - piano
For What It`s Worth
It`s Getting Late In The Evening
My Foolish Friend - 7"
My Foolish Friend - live
Pictures Of Bernadette
Strike Up The Band
The Reaction - I Am A Case - 1978
The Reaction - Talk Talk Talk Talk - 1978
The Reaction - I Can`t Resist
Why Is It So Hard
Without You

http://www.mediafire.com/?r5jxdpx9cuwrc14

King (80`s Paul King) - Love & Mix

http://www.kingofficialwebsite.com/

O tym piosenkarzu i jego zespole już dość dużo napisałem, jednak ani słowa nie było o tym, że piosenkarz jako dziecko został adoptowany. Do dzisiaj Paul King poszukuje swoich biologicznych rodziców, którzy zostawili go w irlandzkim katolickim sierocińcu.
Muzyk posiada trochę informacji o matce z Irlandii i ojcu, który pochodzi gdzieś z okolic Morza Śródziemnego. W różnych wywiadach promocyjnych, gdy zespół koncertował, w zależności od kraju dziennikarze przypisywali Paulowi hiszpańskiego, włoskiego, a nawet greckiego ojca.
Chociaż piosenkarz nie posiada dokładnych dowodów o biologicznych rodzicach, to zapewnia, że on i reszta dzieci wychowała się w szczęśliwej i kochającej rodzinie, która dostarczyła wszelkich uczuć i wsparcia, jakie dziecko potrzebuje.
Czasami artykuły z czasopism są bardzo mylące, w niektórych jest napisane, że Paul King przeniósł się do Coventry w wieku trzech miesięcy, inne, że jako trzylatek. Muzyk w wywiadzie z 2009 roku, który został przeprowadzony przez fana z Holandii, precyzuje, że było to, gdy miał trzy lata.

Po wydaniu dwóch albumów z zespołem KING (Steps In Time 1984 oraz Bitter Sweet 1985), oraz jako Paul King (Joy 1987), dołączył w latach dziewięćdziesiątych do MTV Europe, angażując się jako Video Jockey.
,,Wtedy, mając już sukcesy jako piosenkarz, byłem mniej zainteresowany, by starać się zostać gwiazdą MTV, wolałem, by na pierwszym miejscu puszczano muzykę."

Następnie Paul przeniósł się do kanału VH1, bo jak sam przyznaje, przedstawiona mu została możliwość zostania pełnoetatowym producentem.

Won't You Hold My Hand Now (85 reasons to hold hands mix)
Love and Pride (dub)
Alone Without You (street mix)
Alone Without You (instrumental)
Won't You Hold My Hand Now (dub)

http://www.mediafire.com/?a90l4yyxh98rcsu

Men Without Hats - Demos (re-upload)

Nowofalowo - synthpopowy zespół założony został w 1980 roku przez dwóch braci - Ivan i Stefan Doroschuk. Ivan był przywódcą grupy, pisał większość piosenek oraz śpiewał, Stefan był gitarzystą, a pozostali członkowie często byli wymieniani w trakcie trwania kariery zespołu.
W roku 1982 grupa poza obu wymienionymi składała się z jeszcze jednego brata - Colina Doroschuk, grającego na instrumentach klawiszowych. Perkusistą Men Without Hats został Allan McCarthy.
Singel ,,The Safety Dance" stał się największym hitem grupy, który zajął trzecie miejsce na amerykańskiej liście przebojów w roku 1983. Po tym nagraniu zespół nie dał rady ,,przeskoczyć" samego siebie, muzycy utknęli w martwym punkcie i świat dość szybko o nich zapomniał.
Jeszcze w roku 1987 wydali singel Pop Goes the World, który średnio sobie radził na listach, bo niczym szczególnym też się nie wyróżniał.
Wydany dwa lata póżniej album The Adventures of Women & Men Without Hate in the 21st Century oraz wydany w 1991 roku Sideways to dwa przysłowiowe gwożdzie do trumny i panowie bez kapeluszy zostali rozłożeni na łopatki.

Ostatnią ich płytą, nagraną po dwunastu latach nieobecności jest No Hats Beyond this Point (2003). Muzyka składa się prawie wyłącznie z syntezatorów, perkusji praktycznie nie słyszymy. Wokalistę Ivana Doroschuk wspomagają siostrzenice występujące w chórkach. Śpiewają w utworach "Christina's World", "Telepathy" i "Roses".
Album nie jest dostępny w wielu sklepach (nie został dopuszczony do szerokiej dystrybucji), można go otrzymać na stronach internetowych (sklepy wysyłkowe), sprzedaje go także sam zespół na swojej stronie. Za to zupełnie za darmo muzykę z tej płyty można zdobyć dzięki blogowi Rambula ( nrrules.blogspot.com. )

1. Gravity is my enemy
2. Living in China
3. 1999
4. Rhythm of youth
5. Ban the game
6. Treblinka
7. Where do the boys go
8. Unsatisfaction
9. Editions of you
10. Mothers opinion
11. I sing last
12. Eurotheme
13. No dancing
14. Ou sont mes men
15. I know their name
16. Folk of the eighties
17. Messiashs die young
18. Editions heavy guitar

DOWNLOAD :

RAPIDSHARE

or / lub :

MEDIAFIRE

RObert POland said... vol.32

Zdecydowałem, że linkowania na moim blogu już nie będzie tak jak kiedyś.
Jeszcze z 2 - 3 lata temu mój blog zawierał rzeczy, które ciężko było znależć w innych zakamarkach internetu.
Teraz tyle się namnożyło for muzycznych, torrentów i innych chomików, że człowiek w tym wszystkim się już pogubił.
Obecnie wiele rzeczy, które były na mojej stronie, można bardzo szybko znależć nawet poprzez zwykłe Google.
To już nie tamte czasy, gdzie po wrzuceniu płyt Foxxa lub Numana było się obwoływanym bogiem :) Powiem Wam, że teraz wystarczyły mi dwie minuty, by znależć całe dyskografie obu wymienionych. Bloggerów teraz jest od zatrzęsienia, o prekursorach niestety szybko się zapomina... ale to nic.
Blog będzie funkcjonował w troszkę mniejszym tempie niż w złotych czasach (2006 - 2008), będzie więcej do poczytania o nowych albumach wykonawców lat osiemdziesiątych, którzy wytrwali dzielnie do czasów obecnych. Poza tym będą też plotki, jaki znowu sklep zdemolował George Michael pod wpływem, lub jakie nowe kwiaty urosły w ogródku Kim Wilde...

Oczywiście nie rezygnuję z uploadów. Chociaż może już nie w takiej ilości jak kiedyś. Nadal podstawowym i obowiązującym tutaj formatem dżwiękowym jest i będzie mp3. Uprzedzam tymi słowami wszelkiej maści audiofili i ,,słuchających inaczej", że niestety, ale blog nie będzie kierowany do nich. Poza tym, jak już wspomniałem - blog ten będzie bogatszy w treść, a linki to już będą okazjonalnie.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Alphaville - Catching Rays On Giant

Aż boję się pomyśleć, ile to już lat upłynęło, gdy na topie były nagrania Big In Japan, Forever Young czy Sounds Like A Melody.
Marian Gold, Frank Mertens i Bernhard Lloyd stworzyli wtedy jeden z najlepszych albumów pop, który do dzisiaj zaskakuje bogactwem pomysłów, jakie muzycy wtedy posiadali.
Póżniej było już trochę gorzej, nie mówię, że płyty były słabe, ale każdy kto żył tą muzyką w roku 1984 - 85, dobrze pamięta wygórowane oczekiwania na drugi krążek Alphaville.
Miał być Forever Young część 2, w zamian otrzymaliśmy Afternoons In Utopia. Może nie tak piorunująca jak debiut - pamiętam, że wielu było nią zawiedzionych. Często słyszało się komentarze, że płyta zbyt dużo rozprawia o Bogu i raju ( kompozycje IAO, Jerusalem, Afternoons in Utopia i Universal Daddy) - panowie planowali pierwszy na świecie ,,pop-koncept-album", ale na tamte czasy to nie przekonywało odbiorców.

Po latach, patrząc i słuchając już ,,na zimno", zauważa się, że Marian Gold kierował grupę ,,pod prąd". Może i dobrze, że chciał uciec przed całkowitym skomercjalizowaniem szyldu Alphaville. Podczas, gdy różne zespoły tworzyły co roku podobne do siebie płyty, Alphaville nagrywali mniej przebojową muzykę, często zrażając do siebie słuchaczy, ale jednocześnie przetrwali do czasów dzisiejszych.

The Breathtaking Blue ostatecznie rozwiał nadzieje ,,wiecznie młodych" słuchaczy, którzy mieli jeszcze wiarę, że może tym razem będzie jakiś powrót do beztroskich melodyjek.
Tak ostrych recenzji moich kumpli dawno nie słyszałem. Ale obecnie, patrząc na cały dorobek zespołu i słuchając ,,płyta po płycie", zauważa się więcej pozytywnych stron w ich muzyce. Dziś nie mógłbym sobie wyobrazić Alphaville bez niesamowitego nagrania For A Million czy Romeos.

W latach dziewięćdziesiątych Alphaville ustąpiło pola innym wykonawcom, słuchało się Nirvany, Guns N Roses, potem nadeszła fala boysbandów i sukcesy Kelly Family. Grupy święcące triumf w latach osiemdziesiątych albo całkowicie zawieszały działalność, lub uparcie tworzyły coś po cichu.

Płyty ,,Prostitute" i ,,Salvation", pochodzące z lat dziewięćdziesiątych przeszły prawie niezauważone - fakt, rozgłośnie zagrały jedną lub dwie piosenki z albumu, ale na tym się przeważnie kończyło.

W końcu nadszedł rok 2000. Z okazji 10 urodzin rozgłośni RMF zorganizowano 10 megafestiwali na 10 lecie RMF FM. Każde miasto miało swoją ,,gwiazdę" (w Gliwicach wystąpił Pet Shop Boys, w Krakowie Scorpions, a w Szczecinie Alphaville). Impreza była fundowana (całkiem za darmo) na wolnym powietrzu, więc grzechem było nie skorzystać z pójścia na koncert.

Stojąc i czekając na Alphaville ( przed nimi grali nasi - Lady Pank), cofnąłem się myślami wstecz, w rok 1984. Wtedy wspólnie z kumplami rozmyślaliśmy, kto to gra (dzisiaj wiem, że to było Sounds Like A Melody - Alphaville), w radio prezenterzy często nie podawali nazwy wykonawcy. Teraz już wiem, że to były pierwsze ,,podrygi" zespołu w naszym polskim radio, Alphaville nie był jeszcze zbyt znany.

Koncert, jak to koncert - na szczęście nie było znienawidzonego przeze mnie playbacku - był za to Marian Gold (o rany, ale przybrał na wadze! - pomyślałem wtedy) i były wszystkie znane nagrania, z którymi wiąże się masa wspomnień.
Gdyby w 1985 roku ktoś mi powiedział (dla nieobeznanych - to były czasy kryzysu, gdzie po głupią paczkę kawy stało się w dłuuugiej kolejce całą rodziną, by kupić jak najwięcej - dawano po jednej paczce na łeb), że tego gościa, co ,,leci w radio" i śpiewa Forever Young, zobaczę kiedyś na żywo, to bym go wyśmiał i wymamrotał pod nosem ,,precz, szatanie..."

Już niedługo Alphaville znów o sobie przypomni, a to za sprawą nowej płyty, zatytułowanej ,,Catching Rays On Giant". Planowana data wydania to 22 pażdziernik tego roku, przed nią zostanie wydany singel ( 8 pażdziernik) pod tytułem ,,I Die For You Today".
Nagranie już wyciekło do internetu (ktoś przegrał piosenkę z radia). Może nie jest najlepiej, ale i żle też nie - oceńcie sami.
Catching Rays On Giant to płyta, na którą czekam, bo jak mówią, stara miłość nie rdzewieje.

niedziela, 22 sierpnia 2010

George Michael znowu wierzy

27 września 2010 roku Sony Music zostanie wydawcą pierwszego solowego albumu George Michaela zatytułowanego ,,Faith".
Piosenkarz, który w latach osiemdziesiątych zasłynął jako wokalista zespołu Wham! (George Michael, Andrew Ridgeley, Pepsi and Shirlie), ostatnio nagrywa mniej, za to więcej czasu spędza na ekscesach i skandalach. Taka męska odmiana Paris Hilton...

Firma Sony chyba stara się wszelkimi sposobami wycisnąć jeszcze co się da z lekko przyblakłej gwiazdy, dorzucając do nadchodzącej wielkimi krokami wersji zremasterowanej garść ,,suprajzów".

Debiutancki album George`a wydano w roku 1987 i zdecydowanie różni się od tego, co nagrywał pod szyldem Wham! Krytycy nie szczędzili pochwał, uważając, że wokalista wniósł muzykę pop na wyższy poziom. Faktem jest, że Faith stał się kamieniem milowym w karierze piosenkarza.
Płyta potwierdza status George`a Michaela jako zdolnego autora piosenek, dorównując tak wybitnym solistom jak Elton John, Paul McCartney, Madonna i Michael Jackson. Faith sprzedał się w ponad 20 milionach sztuk na całym świecie.
Z albumu na singlach wydano sześć piosenek, a George Michael jako pierwszy biały piosenkarz w historii trafił na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów R & B.

George Michael, Andy Ridgeley, Pepsi and Shirlie - Wham w całej okazałości.

Płyta w całości została napisana i wyprodukowana przez George Michaela. Zdobyła sporo uznanych nagród branży muzycznej - w tym Grammy (w kategorii album roku), trzy American Music Awards za ulubiony album soul R & B, ulubiony wokalista soul R & B oraz wokalista pop/rock.

Obecnie piosenkarz wciąż inspiruje młodych muzyków, jego wpływ można usłyszeć wśród wielu współczesnych wykonawców pop i R&B.

Zremasterowana płyta wydana zostanie w Wielkiej Brytanii 27 września w różnych edycjach.
Ciekawie zapowiada się limitowana edycja numerowana Collectors Box Set, w której poza podstawowym CD znajdziemy kompakt z wydłużonymi wersjami piosenek - 12" versions oraz mniej znane nagrania z singli (B - sides).
Ponadto dorzucony zostanie krążek DVD z zarejestrowanym w 1987 roku programem nadanym przez Channel 4 o tytule ,,George Michael and Jonathan Ross Have Words" oraz siedem zremasterowanych teledysków. To jeszcze nie koniec bonusów - wydawcy dorzucili sześćdziesięciostronicową książkę, która zawiera wywiad z George Michaelem i rzadkie zdjęcia.
Jakby tego było mało, dorzucona zostanie też replika vinyla, ale czy grywalna, tego nie wiem :) No i na koniec parę pamiątek (Memorabilia), w zestawie będą reprodukcje plakatów, biletów z trasy koncertowej (Faith Tour) i fotogaleria.

Podobne wydanie, lecz uboższe w dodatki będzie nazwane 2CD/DVD Special Edition.
Także będą wersje 12" i strony B singli, DVD nie będzie różniło się zawartością od wyżej wymienionej edycji kolekcjonerskiej, zabraknie za to vinyla i koperty memorabilia, a książka będzie mieć 40 stron.

Wersja ,,dla ubogich" to 2CD Box Edition Duo - o płycie DVD oczywiście można zapomnieć. Poza dyskiem ze zremasterowanym Faith, dysk z 12" wersjami i stronami B, oraz książeczka z powyrywanymi kartkami (16 stron). Oczywiście to, że kartki są powyrywane, to taki mały żarcik studencki...

OMD - History of Modern w różnych wersjach

O reaktywacji OMD (Orchestral Manoeuvres in the Dark) mówiono już od dawna. Poza Paulem Humphreys do składu powrócili Malcolm Holmes (perkusja, perkusja elektroniczna) i Martin Cooper (saksofon, instrumenty klawiszowe), którzy z Andym Mc Cluskey współtworzyli grupę przez większość lat osiemdziesiątych.
Skład ten był moim zdaniem najmocniejszy w historii OMD (utrzymywał się do albumu The Pacific Age).

History of Modern to jedenasty album studyjny zespołu i zostanie wydany 20 września 2010 roku w Wielkiej Brytanii, w USA natomiast 28 września. Krążą pogłoski o tym, że państwa europejskie otrzymają gotowy materiał już 17-ego września, trzymam więc kciuki, by wszystko poszło zgodnie z planem.

Od pewnego czasu w sieci krąży utwór promujący płytę - Sister Marie Says (udostępniony przez samych muzyków), jednak do świeżych on nie należy. Skomponowany został już w roku 1981, ale do tego czasu nie ukazał się na żadnym oficjalnym albumie.
Z początku nagranie zostało odrzucone, ponieważ zbyt przypominało piosenkę Enola Gay, która stała się dużym przebojem.
Następnie próbowano umieścić je na płycie Universal i składance Navigation, ale jak wiemy, też zostało wtedy pominięte.

Pierwszy singel z najnowszego albumu otrzymamy szóstego września i będzie on zatytułowany ,,If You Want It".
Na mnie niestety nagranie nie zrobiło zbyt dobrego wrażenia (dostępne na Youtube), przypomina gorsze, mniej tłuste czasy OMD.

Mimo wszystko jestem ogromnie zaciekawiony, co po tylu latach zaserwują nam magowie elektronicznych chorałów. Na ich starych płytach czuje się fascynację Joy Division, Velvet Underground, Kraftwerk oraz Neu, muzycy bez przesady wykorzystywali te elementy, tworząc zgrabne kompozycje przyprawione elektronicznymi bajerami.

History Of Modern poza wersją ,,normalną" (Compact Disc), wydany zostanie także w innych wersjach.

Wersja Deluxe to wydanie kolekcjonerskie - poza płytką CD będzie też krążek DVD w digipacku, na którym umieszczono materiał filmowy pt. ,,Making of History of Modern", wywiad z muzykami, teksty piosenek z albumu, oraz jakieś obrazki do oglądania.
Według mnie takie wydania robione są chyba na
siłę, aby lepiej sprzedać płytę, ale fani na pewno się znajdą i nie pożałują grosza na ,,ekskluziwy".

Zupełną ciekawostką jest informacja dla zbieraczy... winyli. History of Modern wyjdzie na dwóch dużych krążkach (do posłuchania oczywiście trzeba posiadać gramofon). Już widzę tych DJ kręcących i miksujących najnowsze nagrania OMD, chociaż z drugiej strony żal mnie bierze, bo muzyka zespołu chyba nie dla takiego celu jest tworzona.
Oprócz dwóch winyli będzie w zestawie album w wersji CD, DVD, plus jeden kompakt z utworami demo History of Modern.

Album będzie także można zgarnąć za pomocą internetu :) Jednak nie mówię tutaj o linkach i torrentach (chociaż niewątpliwie taka ,,dystrybucja" będzie się odbywała). Album będzie można pobrać z ITunes (zamawiając pre order już teraz, otrzymamy nagranie Idea 1, które nie zmieściło się na dużą płytę). Dostępny będzie także do pobrania ze sklepów internetowych takich jak Amazon, HMV, oraz Play.