sobota, 12 maja 2007

Limahl


Czas na przypomnienie tego piosenkarza. Jest trochę próśb o ,,odświeżenie" linków, z mojej strony też doszło trochę nowych rzeczy związanych z tym wokalistą, więc chyba w końcu nadeszła pora na zrobienie większego postu o Limahlu.

Christopher Hamill przyszedł na swiat 19 grudnia 1958 roku w Wigan ( Lancashire) w Wielkiej Brytanii. Tam też dorastał w towarzystwie siostry i dwóch braci. Już od najmłodszych lat wykazywał pasję do spiewania, do czternastego roku życia odnosił już szkolne sukcesy w konkursowych współzawodnictwach wokalnych.
Bezposrednio po ukonczeniu szkoły przeniósł się do Londynu, tu jednak ciężko mu było jakkolwiek zahaczyc się o występy na estradzie poprockowej. Imał się więc różnych zajęc: pracował jako barman, fryzjer, w teatrze - tu wystąpił w paru sztukach i musicalach.
Znany był tamtejszym bywalcom także z występów w zespolikach: Brooks, Kris, Crosswords.

Rok 1980 to rok wydania jego pierwszej piosenki na minipłytce - ,,It`s Christmas", w 1981 - był to utwór ,,Angel" - obydwa utwory wydane pod jego prawdziwym imieniem i nazwiskiem - Chris Hamill.
Obydwie piosenki jednak nie odniosały wielkiego powodzenia, w czasach terazniejszych są to rarytasy dla zbieraczy ciekawostek z tamtego okresu.

W roku 1981 umiescił ogłoszenie w Melody Maker -w pismie tym umieszczało swoje ogłoszenia wielu muzyków - według żródła, którym się posiłkuję ( Razem z 1984 roku) brzmiało mniej więcej tak:
,,Dobrze wyglądający, utalentowany wokalista poszukuje muzyków, z którymi pragnie odnieść sukces. "

Miał wtedy 21 lat i był gotów znależc grupę, za pomocą której mógłby zrealizowac swoje marzenia. ,,Zamiast zbierac ludzi do grupy samodzielnie, wolałem dac ogłoszenie do prasy, ponieważ wtedy łatwo było znalezc tą drogą pełnoetatowych muzyków." - mówi.

Na ogłoszenie odpowiedziała nie odnosząca żadnych sukcesów grupa Art Nouveau - od pierwszego spotkania postanowiono całkowicie przekształcic się w inną grupę - zarówno w wyglądzie, jak i w wykonywaniu gatunku muzyki.

Na pierwszy ogien poszła zmiana nazwy na Kajagoogoo - ,,Nie oznacza ona nic, po prostu wzięlismy to słowo z ,,mowy" gaworzącego dziecka" . - wspomina o tej nazwie także w niemieckim show ( 17.04.2001) Christopher.
Chris Hamill, któremu podobała się pozycja bycia frontmanem tego zespołu także postanowił się przeobrazic - odczytał wtedy swoje nazwisko ,,od konca" - Llimah.
,,Brzmiało to troszkę dziwacznie i nietypowo, ale jeden z członków grupy doradził mi , by przestawic to pierwsze L na koniec. Wtedy to brzmiało naprawdę nieżle".

Przeobrażenie dotyczyło także wyglądu, oraz zmiany stylu muzyki, jaki do tej pory grał Art Nouveau. Zespół postawił na muzykę pop, po skomponowaniu utworów ( m. innymi Too Shy) wysłali tasmy demo do rozmaitych wytwórni w Londynie.
Niestety, odpowiedzi było niewiele, a wrecz bardzo mało, przeważnie odmownych - Limahl postawił wtedy wszystko na jedną kartę - postanowił się poswięcic dla kariery i zrezygnowac z dotychczasowej pracy.

Niesamowity zbieg okolicznosci postawił przed nim Nicka Rhodesa z popularnej już w tym czasie grupy Duran Duran, który po rozmowie z Limahlem wziął tasmy demo, by przedstawic je swojemu ,,bossowi":)
Wytwórnia EMI, która poprzednio odrzuciła te same nagrania demo, po zobaczeniu nalepki oznaczonej ,,Rhodes" i ,,Duran Duran" na tasmie - z innym podejsciem zwróciła uwagę na ten materiał.
Efekt był taki, że producent Colin Thurston wziął Kajagoogoo do studia by nagrali pierwszy album - White Feathers.

EMI bardzo profesjonalnie wypromował zespół - wiele reklam nowego albumu, nawet wykupione po dwie strony w pismach dla młodzieży typu ,,Bravo" czy ,,PopRocky", oraz częste występy w telewizji - to wszystko toczyło się w oszałamiającym tempie.

Ich tournee po swiecie i promocja albumu to był początek konca przygody Limahla z Kajagoogoo.
Ostatnim takim koncertem, po którym było już tylko gorzej był występ w Finlandii w sierpniu 1983 roku ( 44.000 widzów ).
Następnego dnia po tym koncercie Limahl odebrał telefon z niemiłą wiadomoscią: ,,Na spotkaniu zespołu , wszyscy zebrani tutaj - postanowilismy kontynuowac karierę zespołu bez Ciebie".

W momencie, gdy Limahl przygotowywał utwory na drugi album i planował dalszą przyszłosc zespołu, ta decyzja pozostałych członków o ,,pozbyciu się go z grupy" wywołała falę spekulacji i domysłów, jak to było naprawdę. Wtedy wszyscy w branży mówili ,,Limahl wyrzucony z zespołu, ale dlaczego"?

Limahl wspomina teraz:
Wtedy, gdy odbywalismy tournee i zdobywalismy fanów w całej Europie, nadszedł ten koncert w Finlandii. W następnym dniu zadzwonili do mnie z powiadomieniem, że mnie zwolnili! W pierwszej chwili zaniemówiłem, a potem dodałem - Jakim prawem? Zwolniono mnie z grupy, a nie powiedzieli mi tego nawet prosto w oczy, lecz w dodatku zrobili to przez telefon!"

Grupa Kajagoogoo ma swoje zdanie na ten temat ( przypominam, że to są cytaty z pisma Razem o tej grupie z `84 - , jak podaje - jest to przetłumaczony tekst z New Musical Express) - Nick Beggs powiedział, że ,,mieli dosyc Limahla, ponieważ dla fanów liczył się tylko on, a nie my - jako cały zespół. Teraz cała czwórka bez wyjątku może stac w pełnym swietle na scenie".

Następnie w konfrontacji Limahla z zespołem ( już nie przez telefon :>) doszło do ostrej wymiany zdan, Limahl zażądał pieniędzy za swoje utwory, było dużo twardych słów, po czym zakonczył się związek artysty z tym zespołem.

Kajagoogoo działało nadal, my jednak skupimy się na Limahlu, ponieważ o nim tu dzis mówimy.
Piosenkarz pozostał nadal w wytwórni EMI. Pierwszy solowy singel - Only for Love odniósł dosc wysokie notowania na listach, w Japonii utwór był najczęsciej przedstawianą piosenką w radio. Następny utwór - Too Much Trouble nie był już tak ,,rozchwytywany" i szybko wypadł z obiegu radiowych prezenterów.
Pierwsza płyta Don`t Suppose ukazała się jeszcze przed nagraniem popularnego ,,Neverending Story" - dlatego wczesne wydania vinylowe zamiast niej zawierają utwór The Greenhouse Effect, następna edycja już miała Neverending...

W roku 1984 Limahl był na prestiżowym festiwalu Tokyo Music Festival w sali Budokan. Na tej imprezie spotkał się z Giorgio Moroderem - legendarnym producentem, który aktualnie pracował jeszcze nad soundtrackiem do filmu ,,Neverending Story" ( Nie koncząca się historia ). Wtedy zapytał się Limahla, czy nie zaspiewał by do jednej z jego kompozycji instrumentalnej.

Giorgio Moroder: ,,Zupełnie nie tego się spodziewałem. Chciałem po prostu skonczyc pracę nad tym soundtrackiem, dla mnie zupełnym zaskoczeniem okazała się popularnosc tej jedynej piosenki która była numerem jeden w ponad dwunastu krajach."

Limahl stał się bożyszczem nastolatek, magazyny muzyczne i pisma dla młodzieży chętnie umieszczały jego na okładkach swoich gazet ( vide: Bravo - co drugi numer:)) - dzięki temu przyczyniając się do większej sprzedaży tych czasopism. Mimowolnie dla Limahla utwór Giorgio Morodera stał się jego ,,wizytówką", osoby nie znające szczegółowej historii tamtych lat i nagran przylepiają mu łatę ,,One-Hit Wonder", co moim zdaniem jest lekko niesprawiedliwe.

Następny album po Don`t Suppose to wydany w 1986 roku ,, Colour All My Days".

Producentem całego tym razem albumu był Giorgio Moroder ( na okładce pisze Georgio ) - i wyraznie tutaj czuc fachową rękę tego kompozytora i producenta jednoczesnie. Limahl w tym okresie zmienił swój image - nie obcinane ,,pióra" zaczynały już byc na tyle długie, że trzeba było z nimi już skonczyc - zaczesana grzywa do góry wielu przyzwyczajonych do poprzedniego wyglądu zaskoczyła, ale z pozytywnymi reakcjami.

Dla słuchaczy jednak była ważniejsza sama muzyka i ta - w moim przekonaniu - na szczęscie nie zawodzi. Płyta zaczyna się od spokojnego Love in your eyes, który zachwycił krytyków, chwalono wokalistę za ciepły nastrój, który swoim głosem dodał tej kompozycji uroku. Przebojowy utwór Inside To Outside porwał do tanca niejednego bywalca dyskotek, jednak o przebiciu pozycji utworu Neverending Story w tym przypadku nie było mowy.

W tamtych czasach, gdy swiat stawiał na melodyjne przeboje, album ten nie cieszył się aż takim powodzeniem jak Don`t Suppose. Faktycznie, krytykom się podobał, jednak młodzież mówiła, że te dwa utwory to dla nich niewiele, a reszta jest za mało przebojowa... takie mielismy wtedy podejscie, teraz jednak słuchając jej - po dwudziestu (!) latach - bardzo sobie cenię własnie tą płytkę -teraz Don`t Suppose jest u mnie na drugim miejscu.

Do roku 1992 zapanowała cisza... w tym bowiem roku zostaje wydana trzecia płyta - Love Is Blind. Zrealizowana tylko na rynek niemiecki i japoński w tamtych czasach cieszyła się, delikatnie mówiąc - średnim powodzeniem.
W ogóle na początku lat 90tych muzycy z poprzedniej dekady nie mogli siię chyba odnależć w nowej rzeczywistości - nadeszła moda na słuchanie innych wykonawców, tandeta i kicz osiemdziesiątych lat ... została zastąpiona - jeszcze większą tandetą :D (Kelly Family czy NKOTB rządzili... ) nie wspominając o dancefloorowych przedstawicielach.

W roku 1992 nie przepadałem za tym albumem - pamiętam, jak na Turzynie (targowisko w Szczecinie), akurat w latach świetności sprzedaży kaset magnetofonowych - leżała sobie ta taśma na stoliku... wtedy podszedł do stolika jakiś chłopak ze swoją dziewczyną i właśnie zareagował na to : ,,O , popatrz - Limahl!" ,,Jakaś nowa płyta?"
Wtedy walnąłem tekst, że ,,to już nie to... nawet nie warto na to marnować kasy"...
Sprzedawca o mało nie zabił mnie wzrokiem...:) pozbawiłem go zarobku, ale wtedy naprawdę był ze mnie pieprzony fanatyk na tym punkcie :)
Jeżelli ta osoba (tzn. ten, kto tej kasety nie kupił wtedy) przypadkiem by tu zajrzała - to teraz może się przekonać, czy by warto było... i może się przekonać za darmo.
Teraz ten album jest łatwiej strawny - niestety w 1992 roku te wszystkie nowe rytmy nie wzbudzały mojej aprobaty - Love is Blind potrzebował po prostu trochę czasu, by go taki stary pryk jak ja w końcu go docenił.

26 maja 2006 roku - to powrót Limahla na muzyczną scenę. Wydany zostaje singel Tell Me Why który zostaje ciepło przyjęty przez tych, co wychowali się na brytyjskiej muzyce pop lat osiemdziesiątych, oraz przez osoby zupełnie nie znające tamtych czasów.
Artysta odwiedził także nasz kraj, co w latach 80 byłoby nie lada sensacją... Miłego słuchania i wspominania. ROb.


DON`T SUPPOSE
1. Don`t Suppose
2.That Special Something
3.Your Love
4.Too Much Trouble
5.Neverending Story
6.Only For Love
7.I Was A Fool
8.The Waiting Game
9.Tar Beach
10.Oh,Girl
11.Too Much Trouble lovers heartbeat mix
12.Neverending story 12"mix
13.Onlu For Love 12" mix when she moves in close mix
14.Tar Beach the city blues mix
15.OTT (Over the top)
16.Too much trouble (you`ve bee...)
17.Only for love 12"mix
18.Too much trouble 12" mix



COLOUR ALL MY DAYS
1. Love In Your Eyes
2. Colour All My Days
3. Nothing On Earth (Can Keep Me From You)
4. Tonight Will Be The Night
5.Working Out
6. Don't Send For Me
7. Shock
8. Inside To Outside
9. Love Will Tear The Soul
10. For My Heart's Sake

LOVE IS BLIND
1. Too Shy
2. Love Is Blind
3. So Far So Good
4. Stop
5. Let's Get Together Again
6. Life Must Go On
7. Maybe This Time
8. Cheatin
9. Stay With Me
10. Someone Else

DOWNLOAD


NEVERENDING STORY
1.7"version 3:27
2.Extended mix 8:14
3.DJ A-ICHI Flight with Falcon mix 5:12
4.Extended dance mix 7:55
5.Club mix 12" 6:04

DOWNLOAD

TELL ME WHY
1. Radio edit
2. Dance-mix
3. Bass Bumpers remix
4. D.O.N.S. Remix

22 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

PASSWORD:

robartopoland.blogspot.com

sobota, 12 maja, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

wow!!! piękną zrobiłeś dużą wzmiankę o Limahl-u, uwielbiam słuchać jego płytki z lat '80, a co do tej z 1992 to masz rację wtedy było to nic ciekawego ale po tylu latach miło będzie jej posłuchać. Z perspektywy czasu może teraz wydać się niczego sobie.Wielkie dzięki za obszerny tekst i linki. Pozdrawiam. Tomray

niedziela, 13 maja, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

Would you be able to upload Tubeway Army's first album a.k.a. "The Blue Album?" Thanks!

niedziela, 13 maja, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

Limahl, gość którego słuchałem już...w zerówce. Pamiętam na baliku "puszczali" non stop "neverending story". Zawsze z sentymentem wracam do tych nagrań. Pamiętam teledyski Limahla solo jak i z Kajagoogoo ( Krzysiu Krawczyk prowadził swój program w dwójce, poza tym jakiś czas około 19.20 też na Dwójce prezentowano 2, 3 wideoklipy. Zawsze lubiłem ogłądać teledyski i do Don't suppose jak i "Too much trouble". A płyta debiutancka - dla mnie i po latach ma to coś, urok i swój styl. Zgadzam się co do płyt późniejszych, ja też kręciłem nosem, że to już nie ten sam Limahl. A teraz mogę go z przyjemnością słuchać. Dzięki za Tell me why. Remiksy mi nie leżą, przyznaję,jakoś za bardzo sztuczne - za to wydłużone wersje nieśmiertelnego "Neverending story" przypomniały mi jak polowałem na nie w którymś z podsumowań listy Marka Niedźwieckiego, wtedy "neverending.." był jeszcze bardzo wysoko.
Dzięki Robert, tak jak jestem niepoprawnym romantykiem jeśli chodzi o Sal Solo i Classix Nouveaux tak jak widzę Limahla i czego dokonał solo jak i z kumplami to przebiegają mi miłe dreszcze.
Ach te lata 80-te....

Tomasz

niedziela, 13 maja, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

hmm gdzieś to już czytałam wcześniej...

środa, 27 czerwca, 2007  
Blogger RObert POland said...

Tak, kiedyś - gdzieś okolo rok temu pisalem o Limahlu - teraz jest to powtórka tego posta - większość moich wypocin po prostu skopiowalem ponownie.

ROb.

środa, 27 czerwca, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

ale fajny blog!trafiłam przypadkiem, właśnie "mam fazę" na muzykę lat osiemdziesiątych.teraz bez problemu można odświeżyć wspomnienia- większość tamtych artystów ma swoje strony internetowe, są strony fanklubów- wystarczy tylko znać angielski.. że nie wspomnę o perełkach na You Tube czy Myspace...
szczególnie dziekuję za wspomnienie Limahla- zgadzam się z Tobą, jego muzyka troszkę wyprzedzała swoje czasy, a już KajaGooGoo brzmi teraz całkiem odlotowo- zachwycam się od niedawna utworem "Oh to be Ach" i "Freyo"
dziękuję i pozdrawiam serdecznie

niedziela, 12 sierpnia, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

Thanks for these fantastic albums
Byez
allpet

piątek, 14 września, 2007  
Anonymous Anonimowy said...

Zoatałam wychowana na, ze tak powiem 'tandecie'. Jestem 'nowym pokoleniem', mam dopiero 17 lat.
Ogladałam 'wideoteke dorosłego człowieka', gdzie gościem był własnie Limahl i zupełnie mnie zaintrygował!Jak narazie przesłuchuje 100 raz pierwszego albumu. Oczywiscie jak na jego fanke przystało szaleje szczególnie za 'too shy' & 'Only For Love'. Dzieki Tobie mogłam sie czegos dowiedziec o nim i pobrac nastepne albumy. Zachwyt niesamowity;] Pozdrowionka dla wsyztkich fanów Limala. kimagure

poniedziałek, 05 maja, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

wygasł link do "Tell Me Why" :( Mogę prosic o wstawkę? Kajagoogoo i Limahl to moje modzieńcze lata: (byłem nawet na koncercie Kajagoogoo w Polsce :) )l, dlatego chcialbym uzbierać wszystko co opisałeś.
Zgóry dziękuję.

P.S.
Niesamowity post. W ogóle cały blog masz wspaniały... przy niektórych rzeczach aż łezka w oku sie kręci...

środa, 21 maja, 2008  
Blogger RObert POland said...

Link wznowiony :)

środa, 21 maja, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

Dzięki, cieszę się, że Limahl wrócił. Fajnba piosenka. Zobaczymy co będzie dalej.
Żeby tlko nie zginął w zalewie popu wylewającego się z radioodbiorników obecnie.

czwartek, 22 maja, 2008  
Blogger Monikaa said...

kocham Limahl'a i wpadnij jeśli chcesz www.limahl-limahl.blog.onet.pl POLECAM!

wtorek, 03 czerwca, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

Wielkie dzięki za info o Limahlu.Uwielbiam go od podstawówki,a więc gdzieś od pierwszej połowy lat 80-tych:).Fajnie,że udostępniłeś jego nagrania,brakowało mi kilku...Niestety nie mogę ich posłuchać,mógłbyś jeszcze podać hasło?

czwartek, 12 czerwca, 2008  
Blogger RObert POland said...

hasło:
robartopoland.blogspot.com

czwartek, 12 czerwca, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

Dziękuję za hasło,kolekcja uzupełniona(choć jeszcze nie wszystko).Piosenki są super:-)

czwartek, 12 czerwca, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

Cudownie to napisałeś. Bardzo dużo rzeczy się dowiedziałam. Kocham Limahla i jego muzykę. Niestety nie mogę znaleźć jego płyt, a ściągać nie chcę, wolę mieć orginały. Mam tylko 15 lat, ale wolę posłuchać jego płyt, niż jakiś nowych. Oglądałam w "dwójce" Wideotekę Dorosłego
Człowieka z Limahl'em Od tamtej pory słucham tylko jego. Mam nadzieję, że jeszcze napiszą o nim w Bravo czy innej gazecie, dadzą plakaty itp. Pozdrawiam Cię serdecznie. Albo Pana. :)

wtorek, 01 lipca, 2008  
Anonymous Anonimowy said...

Boleśnie tandetny 'artysta'. Dziwne, że p. Robert poświęca mu aż tyle miejsca.

[Paweł Łopatka]

poniedziałek, 14 marca, 2011  
Blogger RObert POland said...

Dziwne, że Pan poświęcił swój czas, pisząc komentarz o piosenkarzu, który jest wg pana boleśnie tandetny :)

ROb

poniedziałek, 14 marca, 2011  
Anonymous Anonimowy said...

Co racja, to racja. ;-)
Zdumiało mnie tylko, że poświęcił Pan tak wiele miejsca Limahlowi, który jednak niewiele wnosi do pop idiomu - a z osobliwą dezynwolturą skrytykował pan intrygującą płytę Blanc Burn duetu Blancmange, który doceniają nie tylko fani, ale także krytycy - za nowatorstwo właśnie.
Z szacunkiem,
[Paweł Łopatka]

piątek, 18 marca, 2011  
Blogger RObert POland said...

Jak już napisałem - stare dzieje, ten post o Limahlu napisałem w 2006 czy 2007 roku.
To były czasy, gdy ludzie tu walili drzwiami i oknami by ściągać płyty - no i było parę próśb o Limahla właśnie.

Niestety, niektórzy przyłazili tu też z forum o2 jedynie po to, by skopiować linki i chwalić się na forach, że to oni wrzucili :)

Obecnie jest mały problem ze znalezieniem płyty za darmo - czy to torrent, czy to forum, czy blogspot - obecnie mało wrzucam płyt ,,na życzenie" i opisuję obecne powroty ,,dinozaurów lat 80"

piątek, 18 marca, 2011  
Blogger RObert POland said...

no nie wiem, czy Blanc Burn jest tak chwalony...

4/10

http://www.subba-cultcha.com/album-reviews/article.php?contentID=23451

piątek, 18 marca, 2011  

Prześlij komentarz

<< Home