sobota, 15 grudnia 2012

Carlos Perón - Die Schwarze Spinne

Rok 2013 jeszcze się nie zaczął, a już rozpoczęły się prośby o płyty :) Aż boję się pomyśleć, co będzie po Sylwestrze... lecz przecież kiedyś blog słynął z tego, że masa rzeczy niemożliwych się tu ukazywała. Po album Carlosa Peróna  RObert POland musiał wybrać się tym razem w niebezpieczną drogę - do samego piekła i z powrotem. Muszę Wam powiedzieć, że nie było łatwo. I o to chodzi!

Pakt z diabłem przeważnie nie wychodzi człowiekowi na dobre. Na szczęście gatunek ludzki potrafi być także sprytny i przebiegły, wprawiając czasem w osłupienie ciemne moce. Niestety zwycięstwo często opłacane zostaje życiem, tak też jest w powieści Jeremiasa Gotthelfa zatytułowanej ,,Czarny Pająk".
Na podstawie tej książki w roku 1983 powstał horror ,,Die Schwarze Spinne", do którego muzykę stworzył Carlos Perón.

Ten szwajcarski muzyk był założycielem i członkiem słynnego zespołu Yello, z którego odszedł w roku 1984. Obecnie pracuje jako producent muzyczny.
Prezentowany teraz soundtrack przedstawił  w latach osiemdziesiątych Jerzy Jop w drugim programie Polskiego Radia (audycja Słuchajmy Razem). Jest to album na życzenie jednego z czytelników bloga, a że - teraz zatkajcie swoim pociechom uszy - Święty Mikołaj nie istnieje i życzenia takiego nie spełni , to odpowiedzialność za ten fakt spadła teraz na mnie :)

Przechodzimy do muzyki. Już od samego początku jest mrocznie, lecz melodyjnie. Pierwszy pocałunek diabła w policzek kobiety, z którego wykluje się w przyszłości za niespełnioną obietnicę Czarny Pająk nie jest taki straszny. Słyszymy ciężkie, rockowe brzmienie, lecz w większości jest to nadal muzyka elektroniczna. Zagłębiamy się dalej w ten dziwny, poważny świat. Odwieczna walka dobra ze złem przewija się tu w każdym utworze zagranym przez Peróna.
Wspaniale słucha się tej muzyki wieczorami,  potęga zmierzchu robi swoje i wyolbrzymia często uczucie niepokoju.
Ostre i drażniące dżwięki wbijają się niczym tysiące ostrych szpilek w kompozycji Dance Or Death. Latają niczym natrętne insekty, które aż się proszą o to, by wziąć jakiś muchozol i pokazać im, kto tu rządzi. Muszę Was przestrzec, że katorga dla uszu jest niemiłosierna i po prostu twardym trzeba być, by przejść to piekło.
W nagrodę za to, że wytrwale przebrnęliśmy przez  tortury i się nie daliśmy złamać słyszymy bardziej taneczną część na płycie. Oto prawie dziesięciominutowy Der Komtur. Wprawdzie kłóci się to z mroczną koncepcją całego krążka, lecz słucha się tego wspaniale. Poza tym dobrze w nim słychać charakterystyczne brzmienie z nagrań Yello.
Podejrzewam, że Chris Lowe z The Pet Shop Boys też musiał słyszeć to nagranie, bo kojarzy mi się z  niektórymi instrumentalnymi nagraniami ze stron B singli duetu. Tak jest też z utworem Dropouts, a po nim powracamy do spokojniejszych kompozycji.

Zaczynam pojmować, na czym polega tajemnica grozy w muzyce. Im mniej dżwięków, tym większy efekt. Pestzug to dowód na to, jak sama perkusja i ograniczenie instrumentarium do minimum potrafi spowodować nerwowe obgryzanie paznokci. Na ,,Catastrophe" natomiast perkusji brak, lecz masa psychodelicznych dżwięków podtrzymuje w nas stan gotowości bojowej.

Podejrzewam, że niewielu z Nas obejrzało film, do którego Perón skomponował tą dość niepokojącą muzykę. Może ktoś, kto uwielbia horrory miał z nim kiedyś styczność i wypowie się w kwestii obrazu? Choć wiem, że to wątła nadzieja. Pozostaje jak na razie samemu wizualizować obrazy do muzyki, a ta potrafi naprawdę z wyobrażnią zdziałać cuda.

 1- Main Title        
2- Knight's Theme        
3- Breakin' In        
4- End Title    
5- Dance Of Death        
6- Der Komtur
7- Dropouts    
8- The Devil's Kiss    
9- Nothing Is True...    
10- Pestzug    
11- Catastrophe        
12- Knights In The Dome  

7 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

Pisze do ciebie Au. :-) Ten sam!

Bardzo dobrze napisany wpis na bloga.
Ciekawie,intrygująco, przeczytałem dwa razy i pewnie przeczytam jeszcze kilka razy.

Bardzo lubiłem, lubię, Yello, zapomniałem, że kiedyś ich lubiłem, bardzo cieszę się, żeś ich przypomniał. Nie wiedziałem, że nadal są aktywni - poniekąd.

Hanza Center zamrożone ;-)

sobota, 15 grudnia, 2012  
Anonymous Anonimowy said...

Fotka "Przed rozsypką" CUDNA!

sobota, 15 grudnia, 2012  
Blogger jacyk said...

Carlos Peron Die schwarze Spinne Soundtrack "Main Title"
http://www.youtube.com/watch?v=ZaOEZis-vE0

CARLOS PERÓN - Der Komtur (aus dem Film 'Die Schwarze Spinne')
http://www.youtube.com/watch?v=SX6WQ9nssno

enjoy:)

niedziela, 16 grudnia, 2012  
Blogger TOM said...

Bardzo fajnie napisałeś ten post.
Nie widziałem czarnego pająka ale na tyle mnie zaintrygowałeś że muszę posłuchać muzyki, rzeczywiście chyba najlepiej będzie wieczorem bo po pierwszych dźwiękach mrok i coś tajemniczego to jest najlepsze tło do takich dźwięków.
Chciałbym bardzo podziękować za Garego Marxa - nie znałem a polubiłem od pierwszego odsłuchu, fajny wokal, charakterystyczny, pierwsze skojarzenie z Peterem Murphy.
Ma kolega może "pretty black dots" z 2002 tegoż pana ?

niedziela, 16 grudnia, 2012  
Blogger Herr X said...

Drogi Robercie,
Ależ jesteś szybki. Ledwie cię poprosiłem o nagrania a one już tu są. Bardzo bardzo dziękuję.
Pozostaje mi teraz poszukać gdzieś filmu.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Herr X

P.S. O, i widzę, że nawet mój ziom Jacyk się pojawił ;).

wtorek, 18 grudnia, 2012  
Blogger RObert POland said...

Nie było mnie tu trochę, a tu komentarzy pięć...
To po kolei:

Au, ty gwiazdo internetowa, myślałem, że nie żyjesz :)Yello, jak na weteranów nieżle się trzymają, może nagrywają teraz mn iej choć 3 miesiące temu nagrali utwór do premiery nowego Volkswagena Golf 7.

Dla mnie bomba:

http://vimeo.com/yellomusic/review/48951762/7d4e05bee4

jacyk, dzięki za linki, jak na stary film, to efekty specjalne są rewelacyjne. Szkoda, że film w całości ciężko znależć.

TOM - Pretty Black Dots jest dostępne... w jakości beznadziejnej (128 kbps), ale tak naprawdę beznadziejnej :) Szum i szelest, kiedyś to olewałem, ale teraz to i ja nikomu nie polecam takiej jakości...

czwartek, 20 grudnia, 2012  
Anonymous Anonimowy said...

niezły ten numer yello do vw
uwielbiam ich z okresu 1987-88, klimatyczna muza
romance

piątek, 28 grudnia, 2012  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home