wtorek, 8 stycznia 2013

David Bowie: Dość milczenia

Informacja z samego rana tak nieprawdopodobna, że podejrzewałem siebie o niewyspanie.
Ale nie!  Powrót giganta i  kameleona muzyki, ktory dawno temu prowadził za rączkę rzesze swoich wyznawców zapowiadają przeróżne portale muzyczne.

Najnowszy album Davida Bowie (66 lat) nosi tytuł ,,The Next Day", a jego odsłona jest wyznaczona na 11 marca.
Ukazał się natomiast singel wykrojony z tej płyty: ,,Where Are We Now?", w którym muzyk wspomina czas, kiedy przebywał w Berlinie.Nagranie jest już dostępne za pośrednictwem iTunes.
Do piosenki nakręcono video-clip, który potrafi zahipnotyzować swoim surrealistycznym obrazem.

"W ostatnich latach, cisza na temat planów Davida przerywana była jedynie przez nieustający ciąg spekulacji, plotek i nadziei fanów. Kto by pomyślał, że w ogóle ukaże się nowa płyta. W końcu David Bowie jest artystą, który nagrywa i występuje wtedy kiedy chce i przede wszystkim, wtedy kiedy ma coś do powiedzienia, a nie do sprzedania. Tym razem definitywnie chce nam coś przekazać" 
Niektórzy sądzili, że już odszedł na emeryturę.David Bowie jednak zawsze potrafił zaskakiwać: wyglądem, prezentacją swojej muzyki - tym razem zaskoczył Nas swoim come-backiem.
Czy najnowszy album będzie podsumowaniem kariery tego muzyka? Czy może wyda swój komentarz na terażniejsze oblicze świata? Na to musimy trochę poczekać. Dwudziesty czwarty album Bowiego najwcześniej swoją premierę będzie miał w Australii - 8 marca, reszta świata z wyjątkiem USA - 11 marca, natomiast w Stanach Zjednoczonych dzień póżniej - 12 marca.

1. “The Next Day”
2. “Dirty Boys”
3. “The Stars (Are Out Tonight)”
4. “Love Is Lost”
5. “Where Are We Now?”
6. “Valentine’s Day”
7. “If You Can See Me”
8. “I’d Rather Be High”
9. “Boss of Me”
10. “Dancing Out In Space”
11. “How Does the Grass Grow?”
12. “(You Will) Set the World On Fire”
13. “You Feel So Lonely You Could Die”
14. “Heat”
15. “So She” (Bonus Track)
16. “I’ll Take You There” (Bonus Track)
17. “Plan” (Bonus Track)
VIDEO

18 Comments:

Blogger Andrzej Kowlik said...

Nie bardzo rozumiem co w tej informacji takiego nieprawdopodobnego? Do Mietka Fogga który ostatnią swoją płytę wydał w wieku 80 lat, i nie było w tym nic nadzwyczajnego w historii muzyki rozrywkowej, mu jeszcze daleko.
Chyba, że to twój ulubiony artysta?
Ja artystę trawię średnio, w zasadzie, żadna płyta, dla mnie, nie jest do strawienia w całości. Najbardziej lubię Let's Dance, ale też druga strona, to taka sobie.
Płycie Tonight, za kolejne to nawet nie zabierałem się, tzn posłuchałem fragmentów i odechciało mi się dalej zapoznawać.


wtorek, 08 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Najbardziej to artystę lubię, przypomniało mi się, bo to było wieki temu, z dwóch pierwszych płyt Iggy Popa.

wtorek, 08 stycznia, 2013  
Blogger RObert POland said...

Nie ma nic nieprawdopodobnego. Po prostu znowu Ciebie sprowokowałem, byś coś tu wpisał.

wtorek, 08 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Prowokator z kolegi ;-)

środa, 09 stycznia, 2013  
Blogger TOM said...

Z Bowiem to u mnie jest tak że nie wyobrażam sobie muzyki bez tego gościa ale lubię zaledwie kilka kawałków które nagrał - reszta do mnie nie przemawia. Miałem kiedyś album Let's dance ale tak rzadko do niego wracałem bo lubiłem tylko kilka kawałków więc już nawet nie mam na półce. Utwór i video do "Let's dance" - kultowe dla mnie, rewelacja - "China Girl" i "This is not America" ale potem dłuuuuuuuuugo nic.
Ale dobrze że nagrywa - na pewno postaram się przyłożyć ucho by posłuchać w jakiej jest formie. Dzięki za niusa
PS
Ciekawe jaka tam będzie kolejna płyta, Rob ? Coś mi się wydaje że piszesz posta jak nie o Marcu Almondzie i jego kumplu a więc niesmiertelnym Soft Cell albo Policjantach i ich bodaj 5 albumie Synchronicity.
Tak czy owak fajna zabawa - wiem powtarzam się ale wkładasz dużo własnej roboty - pochwała musi być -The Stranglers i Eurythmics - świetne recenzje, z jednej strony rzeczowe ale i subiektywne wręcz emocjonalne- super - bez dwóch zdań zmuszasz do sięgnięcia po nie i o to biega.
Tomasz

czwartek, 10 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Heh, DUŻO, DUŻO ciekawszy jest Bowie wcześniejszy, by zbyt głęboko nie sięgać, taki numer, z przepiękną melodią:

http://www.youtube.com/watch?v=DLBlFq4oE2I

czwartek, 10 stycznia, 2013  
Blogger peiter said...

Bowie? Cholera. zapomniałem, że On żyje :) Za długa ta przerwa... ale plyty Low, Heroes i Scary Monsters często goszczą u mnie w odtwarzaczu... eee, to znaczy kilka razy w roku :)Niemniej chyle czoła wobec Praojca Wszyskiego :)

czwartek, 10 stycznia, 2013  
Blogger RObert POland said...

W mojej ocenie także Davida Bowie lubię za nie całe albumy, lecz za poszczególne utwory.
Wiem, że w latach 70 tych patrzyli na Bowie`go, w jaką rolę się wcieli - z każdą płytą jego image się zmieniał. Miał także wpływ (niejako) na modę new-romantic - przecież Steve Strange (VISAGE) w swoim klubie puszczał płyty Bowiego, Roxy Music przeplatane z niemiecką muzyką elektroniczną - Kraftwerk, Neu!,myślę, że taki miks nagrań zdecydował o brzmieniu pierwszych utworów.
Sam Bowie odwiedził kiedyś ,,Club For Heroes" jeśli dobrze pamiętam nie zrobił na nim wrażenia. Jednak Steve Strange wystąpił w teledysku Bowiego - Ashes To Ashes, co chyba uznał za sukces (Strange, nie Bowie :))

A i Gary Numan chyba swoje ,,zimne" pozy i ,,morda" bez uśmiechu na ,,Friend Electric" oraz ,,Cars" to niewątpliwe naśladownictwo Bowiego. Spójrzcie raz jeszcze na fotkę Davida Bowie - i porównajcie z Gary Numanem.

TOM: Kolejna płyta to... chyba NENA, ale nie wiem jeszcze czy się zdecyduję na jej umieszczenie - płyta tak kiedyś popularna, obecnie brzmi strasznie staroświecko, zresztą to nie był żaden przełom - zwykły pop rock... no nie wiem.

Natomiast Soft Cell to już prawie pewne - album wydany w styczniu, lecz chyba nikt nie wie, którego dnia. Natoiast Policjanci będą, ale nie w styczniu.

ROb

czwartek, 10 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Staroświecko Nena brzmi dzisiaj?
A wtedy to niby jak brzmiała? Tak samo, staroświecko!
Co z tego, że nie ma w tym nic odkrywczego, są za to melodyjne przebojowe, dobre piosenki, których dobrze słucha się, słuchało, i słuchać się będzie, o ile ktoś lubi takie pop-rockowe granie.
New-romantic tutaj nie za wiele, więc może i nie podpada pod ten blog, ale to dobra płyta.
Odniosła dziewczyna fantastyczny sukces, w zasadzie z dnia nadzień
http://www.youtube.com/watch?v=ImZZQx9SlBY

JA wtedy takie granie miałem za kompletny obciach, ale ta płyta
mnie kręciła i nadal, od czasu do czasu, kręci.

piątek, 11 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Nena wydana 14 stycznia ;-)

piątek, 11 stycznia, 2013  
Blogger TOM said...

Jezu - nie odpuszczaj Nena - fajna laska ( była ) - a tak serio, cholernie lubiłem i nadal lubię jej słuchać. Dobra, nic więcej nie powiem - jeśli się zdecydujesz umieścić jej płytę - dorzucę swoje 3 grosze. Mówisz że trochę staroświecka muza na dziś ? Eee...co ty

piątek, 11 stycznia, 2013  
Blogger peiter said...

to ja w takim razie jednak proszę o "DuckRock" McLaerena :)

piątek, 11 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Rok 1983, zapowiada się ciekawie. A to dopiero styczeń.

piątek, 11 stycznia, 2013  
Blogger Andrzej Kowlik said...

Odnalazłem stary winylowy singiel, z roku 1983, a na nim dwa nagrania, z debiutanckiej płyty artysty, w mojej ocenie ciekawszej, niż kolejna płyta.
Warto by przypomnieć tą płytę, szczególnie, że osobnego wpisu o tej płycie autor bloga nie zamieścił. Co trochę dziwi, bo to jedna z lepszych płyt, gatunku o którym traktuje ten blog.
Okładki do zobaczenia. ;-)

http://www56.zippyshare.com/v/47368779/file.html

sobota, 12 stycznia, 2013  
Anonymous Pobierz Mp3 said...

oj ale sie dyskusja zrobiła hehe

wtorek, 15 stycznia, 2013  
Blogger sylbow said...

Ja natomiast kocham Bowie'go za całą dyskografię, najmniej za wspomniane w innych komentarzach Let's Dance, a zwłaszcza Tonight, uważam że to 2 z pośród 3 najsłabszych płyt. Wyczekiwałam na taką informację od lat i straciłam nadzieję więc ta informacja mnie wręcz oszołomiła.
Z twojego wpisu nie zrozumiałam jedynie - jak to czternasta płyta, chyba dwudziesta czwarta...

niedziela, 10 lutego, 2013  
Blogger RObert POland said...

Sylbow, masz rację - 24 w dyskografii płyta.
Post pisałem z samego rana i (wiem, tłumaczę się jak nastolatek :D) i nie do końca rozbudzony żle przetłumaczyłem ,,24" na ,,14".
Oczywiście poprawiam, prostuję i pozdrawiam :)

niedziela, 10 lutego, 2013  
Blogger sylbow said...

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

poniedziałek, 11 lutego, 2013  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home